- Szymon jest jednym z nas, ważną częścią drużyny. Przed nami wiele momentów, również tych trudnych, bo tak właśnie wygląda życie. Wierzę, że w tych gorszych chwilach będziemy zawsze wszyscy razem. Tylko w taki sposób możemy wspólnie dążyć do celu. Trzymamy wszyscy kciuki za powrót Szymona do zdrowia i chcemy, by mógł teraz skupić się na tym w pełni. Otoczymy go opieką, a kibiców proszę o to, by także wspierali Szymona w walce o powrót na boisko - mówi Dariusz Adamczuk, pełnomocnik zarządu ds. sportu w Widzewie.
Tak fatalnej kontuzji - a mowa o zerwanym więzadle krzyżowym przednim w kolanie - Czyż doznał podczas środowego treningu. Widzew przygotowuje się do sobotniej inauguracji ligi w Uniejowie, gdzie korzysta z naturalnego podgrzewanego boiska. Nie było to więc na sztucznej murawie.
Przerwa potrwa długo. Nie masz szans, by 24-latek zagrał w tym sezonie. Po takim urazie potrzebna jest operacja i długotrwała rehabilitacja. Powrót do gry możliwy jest minimum po pół roku, ale zwykle to osiem miesięcy. Przeżyli to - i wiedzą, jakie to ciężkie - m.in. Bartłomiej Pawłowski oraz Juljan Shehu. Ten pierwszy nie wrócił już do takiej formy, jak przed urazem, co jednak nie oznacza, że jeszcze nie wróci. Inaczej było w przypadku zawodnika z Albanii, który stanął na nogi i stał się lepszym piłkarzem. W 2025 roku był najlepszym zawodnikiem Widzewa.
Trzeci taka kontuzja piłkarza Widzewa
Czyż też doskonale zna ten ból, bo - co w przypadku tak młodego gracza - jest bardzo niepokojące. Tego typu kontuzję miał już dwukrotnie. Najpierw w sezonie 2022/23, gdy był zawodnikiem Rakowa Częstochowa i potem w kolejnym już w Górniku Zabrze. Mowa więc o trzech zerwaniach w ciągu kilku lat!
Czyż jesienią grał regularnie, wystąpił bowiem z 18 meczach. Stawiali na niego zarówno Żeljko Sopić, jak i Patryk Czubak i Igor Jovićević. To oznacza, że wszyscy go cenili, chociaż na pewno piłkarz grający głównie na pozycji defensywnego pomocnika nie należał do ulubieńców kibiców. Wiosną konkurencja na jego pozycji wzrosła, bo chociaż odszedł Marek Hanousek, to przyszedł Lukas Lerager. W tej sytuacji bliżej do roli pierwszego zmiennika Duńczyka będzie miał Lindon Selahi.
A przed Czyżem dużo ciężkiej pracy. Ma jednak motywację dzięki decyzji szefów Widzewa. Kontrakt 24-latka kończył się 30 czerwca, ale do 31 stycznia klub miał prawo jednostronnie przedłużyć go o rok. Ledwie dzień po tym fatalnym zdarzeniu podjęto decyzję, by to zrobić. - Było dla nas oczywistym, że w tej sytuacji podejmiemy właśnie taką decyzję - stwierdził Dariusz Adamczuk.
Piłkarz podziękował wszystkim za wsparcie za pośrednictwem mediów społecznościowych. "No i co, będzie trzeba jeszcze raz się odbudować" - napisał m.in.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.