ŁKS musi o tym zapomnieć
ŁKS był murowanym faworytem meczu w Tychach, ale spotkanie okazało się dla Łodzian pułapką. Tyszanie zagrali odważnie, ambitnie i pewni swoich umiejętności, mimo fatalnej sytuacji w tabeli. Co najważniejsze to oni wygrali to spotkanie. Grzegorz Szoka nie chciałby, aby jego drużyna zbyt długo rozmyślała nad tym meczem, tylko szybko skupiła się na kolejnych zadaniach.
Trzeba szybko o tym meczu zapomnieć, bo może tak musiało być i potraktować je jako paliwo na następne spotkania. Nie możemy nad tym rozmyślać. Oczywiście, że chcieliśmy ten mecz wygrać, ale teraz musimy skupić się już na tym, żeby odrobić te punkty gdzieś indziej
- powiedział trener ŁKS-u Łódź.
Szkoleniowiec łódzkiej drużyny szukał przyczyn, jak sam mówił, najsłabszego występu ŁKS-u za jego kadencji. Wskazał tutaj możliwe przemotytowawnie przed tym spotkaniem, co tłumaczyłoby nerwowość w grze biało-czerwono-białych.
Cały tydzień przed meczem z GKS-em Tychy wyglądał bardzo dobrze. Widziałem wśród zawodników duże zaangażowanie. Może na końcu byliśmy już przemotywowani, bo w działaniach z piłką byliśmy po prostu nerwowi. Mieliśmy kilka takich sytuacji, w których podjęliśmy złe decyzje.
Kto zawinił przy trzecim golu dla GKS-u?
ŁKS nie grał najlepiej, ale prowadził na kilkanaście minut przed końcem meczu. Niestety bardzo krótko, bo już w pierwszej akcji po wznowieniu gry po trafieniu Piaseckiego na 2:1, Tyszanie wyrównali stan rywalizacji. Później doszło do kuriozalnej sytuacji, w której Aleksander Bobek podawał piłkę do odwróconego Krykuna, ten późno zorientował się, że dostał podanie i finalnie piłkę stracił. Po chwili Aleksander Bobek po raz trzeci tego dnia wyciągał piłkę z siatki i wydaje się, że mógł przy strzale Szpakowsskiego zachować się lepiej.
Winę za utratę tego gola Tomasz Łapiński, który występował w programie w roli eksperta, obarczał właśnie Krykuna.
Winą za utratę trzeciego gola obarczyłbym Krykuna, który odwrócił się tyłem. Walczysz o awans do ekstraklasy, jest końcówka meczu i chcesz grać o zwycięstwo, więc nie możesz się zachować tak jak Krykn, który kompletnie wyłączył się z gry w momencie, gdy była możliość zaskoczyć przeciwnika
- mówił były piłkarz Widzewa
W obronie Krykuna stanął jednak jego trener, który uważa, że nie powinno się podawać piłki do zawodnika, który jest odwrócony.
Publicznie bym nie rozliczał piłkarzy. Spojrzałbym na to ogólnie. Chcieliśmy grać o zwycięstwo i zadziałał tutaj pośpiech. Gdy twój kolega jest odwrócony tyłem, nie możesz mu zagrać piłki, bo nie wiesz, czy on cię usłyszy, tym bardziej, że akurat z tej strony było bardzo głośno.
Trenerowi Szoce zależy na szybkiej i pozytywnej reakcji na niepowodzenie w Tychach. Najbliższa okazja będzie 25 kwietnia. Wtedy na Stadionie Króla, na nowiutkiej murawie ŁKS zmierzy się ze Stalą Rzeszów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.