ŁKS zachował spokój
ŁKS wraca z Mielca z bardzo ważnymi trzema punktami i dobrymi nastrojami. Te zapewne byłyby zupełnie inne, gdyby nie udało się wygrać z ostatnim w tabeli przeciwnikiem, który na zwycięstwo czeka od sierpnia. Łodzianie musieli jednak gonić wynik, bo od 13. minuty przegrywali.
Chcę zacząć od gratulacji dla mojego zespołu, który już drugi raz w tym roku pokazał, że pomimo niesprzyjającego wyniku i nieukładajacego się spotkania, potrafi odwrócić losy meczu i doprowadzić do zwycięstwa. Byliśmy po dwóch spotkaniach, w których straciliśmy pięć bramek i wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy na teren rywala, który nie ma już nic do stracenia i będzie mocno walczył o każdy metr boiska. Niestety straciliśmy pierwsi bramkę po stałym fragmencie. Nie chcieliśmy dać się ponieść emocjom, tylko nimi zarządzać i trzymać się planu. Mam nadzieję, że w każdym kolejnym meczu będziemy wierzyć w zwycięstwo od pierwszej do ostaniej minuty i będziemy gotowi do walki - podsumował spotkoanie w Mielcu trener Szoka.
Planem ŁKS-u na to spotkanie było zacząć je spokojnie i nie narażać się na kontrataki, w których zapewne braliby udział szybcy skrzydłowi Stali. Gola ŁKS stracił po stałym fragmencie, ale nawet wtetdy trenerowi Szoce zależało na zachowaniu spokoju.
Chcieliśmy zacząć bezpiecznie i czekać na moment do pressingu. Nie chcieliśmy iść na każdą piłkę, bo wiedzieiśmy, że Stal ma bardzo szybkich skrzydłowych i bardzo silnego napastnika, dobrze grającego głową, który dobrze utrzymuje piłkę i potrafi ją zgrać. Nie chcieliśmy dać przeciwnikowi zbyt dużo przestrzeni za naszymi plecami. Z akcji zbyt wiele zagrożenia pod naszą bramką nie było. Gol, którego straciliśmy, padł po stałym fragmencie gry. Rozmawialiśmy na odprawie, że nawet jeśli stracimy gola, to nie będziemy zmieniać tego planu. Mieliśmy od tego przerwę i wtedy mogliśmy podjąć decyzję. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że skoro wynik jest niekorzystny, to z każdą kolejną minutą, gdy będzie się utrzymywał, będziemy musieli wychodzić coraz wyżej i zaryzykować. Dość szybko przyniosło to efekt i bardzo się z tego cieszę.
ŁKS po raz drugi w tym roku odwrócił losy meczu i wygrał mecz, w którym musiał odrabiać straty. Trener Szoka zauważa, że drużyna pod tym względem emocjonalnym jest coraz bardziej stabilna, co ułatwia sprawę w momencie, gdy sprawy nie układają się po myśli na boisku.
Cieszę się, że jesteśmy coraz bardziej stabilini. Nie chodzi o skład, tylko o emocje i wiarę w to ,że coś może się nie udać, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale będziemy walczyć do końca, żeby ten rezultat odwrócić.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.