Napastnik wyleczył kontuzję
W pierwszym sparingu w Turcji zabrakło w składzie ŁKS-u Fabiana Piaseckiego i Jaspera Löffelsenda. Na drugi mecz obaj wrócili, a Piasecki wystąpił nawet w wyjściowej jedenastce. Niemiec zaczął na ławce rezerwowych.
Po tym, jak bardzo dobrą zmianę przeciwko PAKSI FC dał Fabian Olejniczak, młody piłkarz dostał szansę od Grzegorza Szoki od pierwszej minuty w starciu z FK Javor-Matis Ivanjica.
Dobry mecz i sporo okazji dla ŁKS-u
Spotkanie z przedstawicielem serbskiej ekstraklasy lepiej rozpoczął ŁKS. Tak naprawdę już w 3. minucie powinien prowadzić, ale po dośrodkowaniu Antoniego Młynarczyka i przedłużeniu tego zagrania przez Bastiena Tomę, tylko w poprzeczkę trafił Fabian Piasecki.
Później ełkaesiacy długo potrafili utrzymywać się przy piłce i prowadzić grę, ale to samo próbowali robić rywale. W 17. minucie bardzo blisko po rzucie rożnym był Mateusz Kupczak, ale minimalnie ubiegł go rywal. Dwie minuty później w znakomitej sytuacji znalazł się Fabian Olejniczak, ale on także nie wykorzystał swojej szansy. Młody piłkarz minimalnie za mocno wypuścił sobie piłkę przyjęciem, co pozwoliło bramkarzowi na skuteczną interwencję. Akcje ŁKS-u mogły się podobać. Zawodnicy szukali kombinacyjnej gry i w wielu sytuacjach brakowało naprawdę niewiele, żeby do takowych dojść, albo po prostu je wykorzystać.
Niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić w 24. minucie. Wtedy serbski zespół wyszedł z dobrą akcją i po przedłużeniu piłki głową przez napastnika w świetnej sytuacji znalazł się Kajode Saliman. Fatalnie jednak skiksował.
Wydawało się, że bramek w pierwszej połowie nie będziemy oglądać, ale w 41. minucie zwodnicy z Serbii popełnili ogromny błąd na własnej połowie. Wykorzystał go Fabian Piasecki, który przejął piłkę i w sytuacji trzech na jednego znalazł się ŁKS. Piasecki spokojnie poczekał na dogodny moment i zagrał do Antoniego Młynarczyka, a wychowanek ŁKS-u bardzo pewnie umieścił piłkę w siatce. Na przerwę łodzianie schodzili z prowadzeniem 1:0.
Po zmianie stron nie trzeba było czekać na kolejną bramkę. Już w 50. minucie Andreu Trasa wpadł w pole karne, zdążył jeszcze zagrać do Bastiena Tomy, a Szwajcar podwyższył prowadzenie ŁKS-u. Trzy minuty później to Trasa mógł wpisać się na listę strzelców, a asystować mógł mu Toma. Panowie jednak nie zamienili się protokole rolami, bo piłka uciekła Hiszpanowi w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Minutę później znów w jednej z główny ról wystąpił Andreu Arasa. Tym razem zagrywał do Krykuna, ale Ukrainiec mając przed sobą bramkarza trafił tylko w boczną siatkę. Napór
ŁKS-u trwał w najlepsze. Tym razem faulowany przed polem karnym był Bastien Toma. Do piłki podszedł Mateusz Wysokiński, ale trafił w poprzeczkę. Mnóstwo sytuacji tworzył sobie ŁKS w drugiej połowie i powinien trafić do siatki zdecydowanie więcej razy. Tak się jednak nie stało. Ważne dla Grzegorza Szoki jest natomiast czyste konto, bo to drugi mecz, w którym ŁKS nie dał się zaskoczyć rywalowi.
ŁKS Łódź 2:0 FK Javor-Matis Ivanjica
1:0 - Antoni Młynarczyk 41’
2:0 - Bastien Toma 50’
ŁKS: Bomba (Bobek 46') - Fałowski (Czerwiński 62), Rudol, Głowacki (Norlin 46'), Kupczak (Leśniewski 62'), Terlecki (Ernst 46'), Hinokio (Wysokiński 31'), Młynarczyk, Olejniczak (Krykun 31', Książek 62'), Młynarczyk (Löffelsend 62'), Toma (Sopel 62'), Piasecki (Arasa 46')
FK Javor-Matis Ivanjica (wyjściowy): Vasilijević - Ristić, Dokić, Tanko, Pantelić, Milošević, Bjeković, Saliman, Doucoure, Petrović, Skoko
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.