Trudny sezon Marcina Flisa w ŁKS-ie. Nie ma stamtąd miłych wspomnień
Marcin Flis udzielił wywiadu portalowi Weszło, w którym wrócił wspomnieniami do swojego pobytu w ŁKS-ie Łódź. Obecny zawodnik Wisły Płock nie szczędził gorzkich słów pod adresem byłego klubu, opisując kulisy sezonu zakończonego spadkiem z PKO BP Ekstraklasy.
Doświadczony obrońca przyznał, że od pewnego momentu w ŁKS-ie panował chaos organizacyjny. Według niego po zmianach we władzach klubu część zawodników już na przełomie lutego i marca usłyszała, że nie znajduje się w planach na kolejny sezon. Sam Flis od tego momentu praktycznie przestał otrzymywać szanse gry.
W rozmowie z Weszło stwierdził również, że drużyna nie funkcjonowała jako kolektyw. Jego zdaniem w szatni brakowało jedności, a indywidualna jakość piłkarzy nie przekładała się na wyniki zespołu. Flis ocenił, że już w trakcie rundy wiosennej w klubie pogodzono się ze spadkiem z ekstraklasy. Stwierdził też, że zawodnikom zagranicznym pozwalano w klubie na więcej.
Niektórzy potrafili bez uprzedzenia wrócić z dwudniowym opóźnieniem po przerwie na reprezentację i nie ponosili żadnych konsekwencji. Polak spóźniłby się na jeden trening i dostałby wysoką karę. Mieliśmy święte krowy w zespole, na zbyt dużo im pozwalano. To się nie mogło udać
- mówił Marcin Flis w rozmowie z Weszło.
Najmocniejsze słowa padły jednak pod adresem osób zarządzających klubem po jego odejściu. Obrońca twierdzi, że wokół jego osoby prowadzono „czarny PR”, a potencjalnym zainteresowanym klubom przekazywano nieprawdziwe informacje dotyczące jego stanu zdrowia. Jak zaznaczył, badania medyczne przed podpisaniem kontraktu z Wisłą Płock wykazały, że jest w pełni zdrowy.
My, Polacy, próbowaliśmy nadrabiać różne braki atmosferą i scalać zespół, ale na boisku prawie nic nie funkcjonowało. Z czasem grali już głównie obcokrajowcy. Szybko przez osoby trzecie zakomunikowano, że tak to będzie wyglądać, bo ci z zagranicy są na długich i wysokich kontraktach. Trzeba więc ich jeszcze w miarę możliwości wypromować, żeby latem ktoś się na nich skusił. Gdyby w ostatnich miesiącach siedzieli na ławce, trudno byłoby się ich pozbyć i rozwaliliby budżet klubu w pierwszej lidze. Zawodnicy z zagranicy podlegali pod przepisy FIFA i w takiej sytuacji nie można się z nimi rozstać tak łatwo jak z Polakami, których obowiązują regulacje PZPN. A one mówią, że w razie spadku można wypłacić piłkarzowi jedną pensję i rozwiązać umowę, choćby obowiązywała na lata. Niefajnie nas potraktowano
Marcin Flis do ŁKS-u trafił w lipcu 2023 roku, gdy Łodzianie szykowali się do seoznu w PKO BP Ekstraklasie. Rozegrał jednak tylko 17 spotkań. Od 28 lutego do końca sezonu nie wystąpił już w ani jednym meczu. Po odejściu z ŁKS-u przez pół roku pozostawał bez klubu, aż zdecydował się na przenosiny do Pogoni Siedlce, gdzie był jedną z najważniejszych postaci. W 44 meczach jako środkowy obrońca zdobył aż 18 goli. Latem przeniósł się do ekstraklasowej Wisły Płock.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.