Widzew pokonał w sobotę Lecha Poznań i było to wielkie zwycięstwo, bo mowa o mistrzu Polski. Łódzka drużyna to z kolei ligowy słabeusz. Nie pomogły kosztowne transfery. W dwóch ostatnich oknach Widzew wydał na nowych piłkarzy około 100 milionów złotych. Tymczasem broni się przed spadkiem.
Do wygranej z Kolejorzem drużynę poprowadził Aleksandar Vuković, który w czwartek zaczął pracę w klubie. Serb zastąpił Igora Jovićevicia. Chorwat został odsunięty od pełnienia obowiązków, można pisać i mówić, że został zwolniony, chociaż formalnie to nie nastąpiło.
Zmiana trenera przyniosła więc efekty bardzo szybko. Może trzeba to było zrobić wcześniej? Taką tezę wygłosił przed meczem z Lechem prezes Widzewa.
- Można nad tym dywagować. Poprosiłem o przygotowanie scenariuszów B już po meczu z Cracovią [był remis - przyp. ŁS], bo te trendy były niepokojące - stwierdził Michał Rydz. - Po to mamy dział analiz, które mają być bezpiecznikiem w monitorowaniu drużyny. Moją rolą jako prezesa jest obserwować, ale w sytuacjach kryzysowych też wkraczać.
I dodał: - Można dziś oczywiście dywagować, czy po meczu w Katowicach, czy z Pogonią to był ten właściwy moment. Ja uważam, że powinno się to wydarzyć po meczu w Szczecinie, natomiast Darek Adamczuk chciał jeszcze dać szansę trenerowi i ostatecznie wziął tę decyzję na siebie. Ja uważam, że jest to jeden mecz za późno.
Prezes Widzewa: "Zatrudnienie Igora Jovićevicia było pomyłką"
Rydza zapytano też o piątkową konferencję, na której odbyła się prezentacja nowego trenera. W imieniu klubu robił to właśnie Adamczuk, który pełni rolę pełnomocnika zarządu ds. sportu. Nieformalny dyrektor sportowy Widzewa wypadł, w ocenie chyba wszystkich, którzy konferencję oglądali, bardzo źle. Był bardzo zdenerwowany, jego wypowiedzi były chaotyczne i mało konkretne. W skrócie - nie wyglądał na lidera pewnego siebie. - Ta konferencja była dowodem na to, ile kosztuje Darka ta cała sytuacja. Musiał wziąć odpowiedzialność za swoje wybory - powiedział prezes. To właśnie Adamczuk ściągnął Jovićevicia, który w Widzewie kompletnie się nie sprawdził. Według Rydza na konferencji nie zostało wprost powiedziane, a powinno, że zatrudnienie Chorwata było pomyłką.
Rydz przyznał również, że sytuacja drużyny nie jest dobra. - Trzeba to jasno powiedzieć: Widzew dziś broni się przed spadkiem. Mamy tego świadomość. Zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji. Stąd ta reakcja, nie chcieliśmy czekać i podjęliśmy decyzję o zmianie trenera - wyjaśnił.
Prezes Widzewa dodał również, że 40 punktów to granica punktów potrzebna do utrzymania. - Biorąc to pod uwagę, musimy pięć meczów wygrać, jeden zremisować, a pięć możemy przegrać - wyliczył jeszcze przed wygraną z Kolejorzem.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.