Nadszedł dzień dzisiejszy. Widzew zaczyna ligę

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Nadszedł dzień dzisiejszy. Widzew zaczyna ligę - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaJesień była bardzo słaba i rozczarowująca. Zimą w klubie zrobili jednak wszystko, by wiosna była zupełnie inna. Cała piłkarska Polska czeka na pierwszy mecz nowego Widzewa. To już dzisiaj.
reklama

"Nareszcie. Nadszedł dzień dzisiejszy" - napisał na portalu X Zbigniew Boniek. Legendarny piłkarz Widzewa jest jednym z setek tysięcy kibiców polskiej piłki nożnej (chociaż pewnie można liczyć w miliony), którzy czekali na start PKO BP Ekstraklasy w 2026 roku. Można być pewnym, że większość z nich, o ile nie wszystkich, przede wszystkim interesuje Widzew. Boniek już w piątek mógł napisać tego twitta, bo już wczoraj grano, ale nie bez powodu czekał na sobotę. Bo to dzisiaj grają czerwono-biało-czerwoni.

A chodzi przecież o 15. zespół po jesieni, wymieniany wśród kandydatów do spadku, a nie europejskich pucharów czy mistrzostwa. Ale Widzew Roberta Dobrzyckiego ma o wiele większe ambicje i każdy to wie. 

Widzew kupował "towar luksusowy"

W pierwszej rundzie nie poszło najlepiej, mimo sprowadzenia aż czternastu piłkarzy i wydania ponad 7 milionów euro. Zwalniano trenerów, popełniano błędy. Wydaje się jednak, że już wszystko zostało posprzątane. Tanio nie było, bo zimą klub podwoił wydatki, chociaż sprowadził o połowę mniej nowych graczy. Wtedy to były zakupy hurtowe, "okazje", teraz kupowano z głową, "towary luksusowe", po które nikt inny nie był w stanie sięgnąć. Widzew bił rekordy transferowe, ściągał zawodników z Ligi Mistrzów i z Ligi Europy. Zadziwiał Duńczyków, Norwegów i Hiszpanów. 

reklama

Przez całą zimę oglądaliśmy relacje z przygotowań widzewiaków m.in. z obozu z Turcji, tak zrealizowane, że zobaczyliśmy świetną ekipę, która na pewno nie tylko dobrze się razem bawi, ale też zapewne świetnie gra w piłkę. I może tak jest, ale trzeba to udowodnić na boisku. I tu jest problem... Wielkie oczekiwania były już latem, ale wyszło, jak wyszło. Ale trzeba mieć nadzieję. 

Teraz oczekiwania są jeszcze większe i trudno się dziwić. Wydaje się, że - na papierze - Widzew ma naprawdę silny zespół, trener Igor Jovićević, który przecież udowodnił za granicą, że potrafi zbudować bardzo dobre międzynarodowe drużyny, miał czas i możliwości, by poukładać wszystko po swojemu. Jesienią poszło mu słabo, ale zespół przejął dzień przed kolejnym meczem. Potem wyraźnie poprawił grę, ale nie wyniki, bo wszystko zawalało się w ostatnim kwadransie. Tak było na przykład na koniec z ligi z Zagłębiem Lubin, kiedy Widzew prowadził na niedługo przed końcem, a przegrał. Trudno zapomnieć to rozczarowanie. Ktoś policzył, że gdyby mecze trwały do 75. minuty, to Widzew byłby przynajmniej wiceliderem! Czyli jest potencjał już tych, którzy w tym zespole byli, plus doszli nowi, także niezwykle doświadczeni gracze, jak Lukas Lerager czy Przemysław Wiśniewski i Bartłomiej Drągowski. To sugeruje, że wiosną może być dobrze.

reklama
Rozwiń

Najpierw trzeba uciec od strefy spadkowej, potem piąć się w górę i zobaczymy, jak daleko Widzew zajdzie. Może iść nawet na samą górą, bo różnice w tabeli nie są duże, ta jest bardzo płaska. Jest jeszcze Puchar Polski i wielkie nadzieje na pierwsze trofeum od 29 lat. "Wystarczy" wygrać trzy mecze.

W jakim składzie zacznie Widzew?

Podobno Chorwat tak prowadzi treningi, że długo nie wiadomo, jaki skład wyjdzie na ligowy mecz, bo rotuje, zmienia. Ale można się domyślać (plus każdy z dziennikarzy ma jakieś przecieki), jaka jedenastka wyjdzie na inaugurację z Jagiellonią Białystok.

W bramce stanąć powinien Bartłomiej Drągowski. Obrona to Marcel Krajewski, Stelios Andreou, Ricardo Visus i Christopher Cheng. Mateusz Żyro i Przemysław Wiśniewski usiądą na ławce. Pierwszy po prostu przegrał rywalizację, drugi jest z zespołem na krótko. Krajewski póki co jest przed Carlosem Isaakiem, ale musi mieć się na baczności, bo Hiszpan naciska. To samo po drugiej stronie. Za Chengiem czai się Dion Gallapeni.

reklama

W pomocy będzie piątka piłkarzy, bo tym razem Widzew zacząć powinien tylko z Sebastianem Bergierem w ataku. W kadrze jest za dużo dobrych pomocników, by trzymać ich na ławce. A i tak będzie na niej Fran Alvarez. W drugiej linii wyjdą Lukas Lerager, Juljan Shehu oraz Emil Kornvig. Na bokach Osman Bukari i Bartłomiej Pawłowski. Zaskoczeniem może być obecność w jedenastce kapitana. Najwyraźniej wygrał jednak rywalizację z Mariuszem Fornalczykiem. To też pokazuje, jak silną ławkę będzie miał Widzew wiosną. A, oprócz już wymienionych, są jeszcze Andi Zeqiri, Angel Baena czy Lindon Selahi. Swoją drogą, to Jovićević nie będzie miał łatwo - musi poukładać drużynę na boisku i musi też w szatni, bo przecież każdy z tych zawodników ma ambicje, by grać.

reklama

Pierwszy mecz na pewno będzie wyjątkowo trudny nie tylko ze względu na to, że to premiera, ale też ze względu na aurę. Nie ma się co oszukiwać, ta będzie fatalna. Mróz jest syberyjski, "pogoda nie sprzyja do gry w piłkę". Ale grać trzeba i nie ma wymówek. No to zaczynamy. 

Widzew Łódź - Jagiellonia Białystok, sobota, godzina 17.30. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo