Ulubieniec kibiców odchodzi
Bartłomiej Pawłowski pierwszy raz zagrał w Widzewie w 2013 roku. To stąd wyjechał do Hiszpańskiej Malagi. Później wrócił do Polski, zaliczył też epizod w Turcji. W zimowym okienku transferowym w sezonie 21/22, Pawłowski zdecydował się na powrót do RTS-u. Zgodził na mniejszą pensję, bo chciał pomóc ukochanemu klubowi w powrocie do Ekstraklasy. Na boisku szybko stał się liderem. Strzelił m. in. gola w derbach na ŁKS-ie. W Ekstraklasie również był ważną częścią drużyny. W sumie w całej karierze wystąpił dla Widzewa w 116 meczach, strzelił 31 goli i zaliczył 14 asyst.
Jego odejście nie jest wielkim zaskoczeniem. Pawłowski niemal całkowicie stracił sezon 24/25, bo leczył kontuzje. W minionych rogrywkach wystąpił w 19 meczach, strzelił jednego gola. Nie był już jednak pierwszoplanową postacią. To niestety w piłce naturalna rzecz. Jego odejście jest jednak symboliczne.
Po awansie do Ekstraklasy Widzew zmieniał się z sezonu na sezon. Z każdym okienkiem w klubie pojawiali się nowi gracze, a ci którzy pamiętali czasy I ligi odchodzili. W minionym sezonie w kadrze RTS-u było zaledwie dwóch zawodników, którzy grali w pierwszoligowym Widzewie. To Marek Hanousek i Bartłomiej Pawłowski. Pierwszy odszedł z drużyny zimą, Pawłowski zrobił to teraz. Co ciekawe, Hanousek może bardzo szybko wrócić do Łodzi już w innej roli, bo z końcem czerwca pożegna się z Duklą Praga. Czy Pawłowski też zanotuje w przyszłości taki powrót? Na to na pewno liczą wszyscy kibice, bo "Pawłoś" to obok Hanouska prawdziwa legenda reaktywacyjnego Widzewa. Bez tej dwójki nie byłoby w Łodzi Ekstraklasy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.