Transfery Widzewa. Bukari ma być gwiazdą ligi
Osman Bukari został nowym piłkarzem Widzewa. Od piątku 19 grudnia to już oficjalne. 27-letni skrzydłowy, który kosztował ok. 5 milionów euro (i w ten sposób stał się najdroższym piłkarzem w historii ekstraklasy) podpisał z łódzkim klubem kontrakt do 2030 roku.
Kibice i dziennikarze, którzy nie są przyzwyczajeni do tego, że polskie kluby stać na takich piłkarzy, bardzo krytycznie wypowiadali się na temat tego ruchu. Negatywnych komentarzy było tak wiele, że na „Łódzkim Sporcie” poświęciliśmy temu tematowi oddzielny artykuł. Przypomnijmy, że Bukari dla drużyny z Teksasu rozegrał 50 meczów, w których zdobył sześć bramek oraz zanotował osiem asyst. W sezonie 2025 Major League Soccer jego dorobek zamknął się na trzech trafieniach oraz pięciu ostatnich podaniach do kolegów.
Dariusz Adamczuk, mimo wielu nieprzychylnych komentarzy, powiedział wprost, że Osman Bukari ma być gwiazdą nie tylko Widzewa, ale całej ligi. Sporo kibiców może w to uwierzyć, szczególnie po tym, gdy poznaliśmy kulisy pobytu Bukariego w USA.
- Kibice nie zdają sobie sprawy z tego, że jednym z powodów transferu Bukariego był fakt, iż jego żona utraciła prawo pobytu w USA i on był tam bez niej przez rok. Austin wcale nie chciało go sprzedawać, to były trudne negocjacje, ale nacisk zawodnika, który był w Stanach Zjednoczonych bez rodziny spowodował, że tę decyzję klub z MLS podjął – zdradził Piotr Burlikowski, dyrektor ds. pionu sportowego Widzewa w rozmowie z Krzysztofem Zimochem w Widzew TV.
Osman Bukari jak Henrich Ravas
Gdy tylko usłyszałem te słowa, od razu przypomniała mi się rozmowa z Henrichem Ravasem, czyli jednym z ulubieńców kibiców Widzewa, który trafił do New England Revolution, gdzie miał przeżyć przygodę życia, a skończyło się na wielkim rozczarowaniu. Przy czym najbardziej rozczarowany życiem w USA był sam zawodnik i jego rodzina. Warto przypomnieć, co jeden z najlepszych bramkarzy Widzewa w XXI wieku mówił o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych.
- To była ogromna zmiana. W Polsce ludzie mówili, że przeżyję „American Dream”, ale to wszystko nie jest takie idealne, jak się wydaje. Nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Mieszkaliśmy pod Bostonem. To miejsce i sposób życia zupełnie nam nie odpowiadały. Ludzie byli jacyś tacy nieszczerzy, skupieni głównie na tym, by zarobić jak najwięcej pieniędzy. To zupełnie nie moje klimaty, nie potrafiłem się tam odnaleźć. Myślę, że to dlatego nie złapałem dobrego kontaktu z chłopakami w szatni. Żonie tam też się nie podobało. Decyzja, dla dobra mojej kariery i rodziny, mogła być tylko jedna – powrót do Polski – mówił Ravas [CZYTAJ TUTAJ].
Ravas niemal rozkochał w sobie kibiców Widzewa, ale życie w USA to nie bajka, nie każdemu musi tam odpowiadać. Bukari dużo lepiej czuł się w Europie i oby powrót na Stary Kontynent wyszedł mu na dobre. Szczególnie, że Polska i nawet sama Łódź to naprawdę przyjemne miejsce do życia. Wielu z nas ocenia piłkarza tylko przez pryzmat postawy na boisku. Ale warto czasami sobie przypomnieć, że piłkarz to też człowiek i wpływ na to, jak wykonuje swoją pracę, ma naprawdę wiele czynników.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.