W ostatnim dniu okna transferowego Widzew zakontraktował Steve'a Kapuadiego. To ósmy transfer tej zimy, a 22. w dwóch ostatnich oknach. Sporo więc tego było. W tej grupie było już trzech innych środkowych obrońców (teraz doszedł czwarty), a także np. trzech bramkarzy. W dwóch oknach piłkarzy sprowadzało dwóch dyrektorów sportowych, różne były więc wizje i różne pieniądze do wydania. Zapewne stąd taki... bałagan.
Kolejny hit Widzewa
Po co Widzewowi kolejny stoper, skoro są Stelios Andreou i Rocardo Visus ściągnięci latem, oraz Mateusz Żyro, który w klubie jest od dawna i który jesienią grał najwięcej?
Powody mogą być różne i wszystkie mogą być prawdziwie. Transfer Kapuadiego to hit. W przypadku Widzewa wielu osobom mogło to umknąć, bo klub Roberta Dobrzyckiego hitów narobił od zeszłego lata tyle, że niektórym to spowszedniało. Napiszmy to więc jeszcze raz - Widzew kupił podstawowego piłkarza Legii Warszawa, w dodatku za 3 miliony euro, co jest rekordem PKO BP Ekstraklasy. To najdroższy transfer wewnątrz ligi.
Do tego Widzew podwoił zarobki reprezentanta Demokratycznej Republiki Konga. Zwykle to Łodzianie jeździli do Warszawy po lepszą pracę i lepsze zarobki, a Robert Dobrzycki odwrócił ten trend. Właścicielowi Widzewa na pewno dało to ogromną satysfakcję. O takich transferach Dariusz Mioduski, szef Legii, czy Zbigniew Jakubas z Motoru Lublin, inny "bogacz" w ekstraklasie, mogą tylko pomarzyć. Oni oglądają każdy milion do budżetu, a Dobrzycki miliony po prostu wydaje. Wspomniał o tym niejako w niedawnym wywiadzie dla TVP Sport. Ten transfer, hit na koniec okienka, to dowód, że nie rzucał słów na wiatr. Przy okazji to też pstryczek dla kibiców Legii, którzy zapewne przez ostatnie dekady mogli czuć się lepsi od fanów Widzewa.
Nie zamyka to jednak tematu Kapuadiego w Widzewie. Muszą być powody sportowe. - Jednym z celów na zimowe okienko transferowe było pozyskanie stopera z wiodącą lewą nogą - mówi Dariusz Adamczuk, pełnomocnik zarządu ds. sportu w Widzewie. - Realizacja tego ruchu nie była łatwym zadaniem, bo na rynku obecnie jest deficyt zawodników o charakterystyce, której szukaliśmy. Sięgnęliśmy po Steve'a, który spełnia nasze oczekiwania, zna realia ligi i jest gotowy do tego, żeby z marszu wskoczyć do rywalizacji o miejsce w składzie. Jego przyjście daje nam kilka dodatkowych opcji w obronie, także pod względem taktyki stosowanej przez trenera.
I jeszcze słowa Igora Jovićevicia. - Kapuadi to jeszcze młody zawodnik, który da nam jakość. Jest lewonożny, dzięki czemu będziemy mieć większą możliwość rotacji. Potrafi grać pod presją, z czym zetknął się w Legii - stwierdził.
Jakie opcje ma trener Widzewa?
Bo z czwórki widzewskich stoperów wszyscy są prawonożni. Lepszą lewą nogę miał Polydefkis Volanakis, ale to nie znaczy, że dobrą. Grek odstawał poziomem od innych środkowych obrońców i wypadł z kadry. Wcześniej lewonożny był Juan Ibiza. Hiszpan grał dobrze, spełniał swoje zadania, ale często miał problemy z kontuzjami i nie przedłużono jego kontraktu. Kolejni trenerzy ustawiali więc zespół z dwoma prawonożnymi stoperami, co jest dość kłopotliwe. Gdyby dobrze przyjrzeć się grze Przemysława Wiśniewskiego, lewego stopera w meczu z Cracovią, to można dostrzec, że nie czuł się na boisku w pełni komfortowo.
Teraz reprezentant Polski będzie mógł przejść na prawą stronę, a na lewą wejdzie Kapuadi. Trudno przypuszczać, że będzie inaczej i nowy piłkarz usiądzie na ławce. To byłoby nielogiczne. Dwóch stoperów z zaciągu Mindaugasa Nikoliciusa plus Mateusz Żyro, muszą być wśród rezerwowych. Miejsca są dwa, a chętnych aż pięciu. W przypadku kontuzji czy pauzy za kartki któregoś z podstawowych graczy, ten trzeci ma pewne szanse na grę. Kolejni już tylko iluzoryczne. Nie będzie to więc sytuacja dobra. Jest za ciasno.
- Jego przyjście daje nam kilka dodatkowych opcji w obronie, także pod względem taktyki stosowanej przez trenera - powiedział Adamczuk, a Jovićević: - Kapuadi jest lewonożny, dzięki czemu będziemy mieć większą możliwość rotacji.
Możliwe, że Chorwat przejdzie na trójkę stoperów. Tak grał w Widzewie Janusz Niedźwiedź. Andreou, Wiśniewski, Kapuadi - łatwo wyobrazić sobie taką trójkę z tyłu.
Wiśniewski gra w trójce w reprezentacji Polski, pozostała dwójka na pewno też występowała już w takim ustawieniu. W takim przypadku poszkodowani byliby jednak skrzydłowi Mariusz Fornalczyk i Osman Bukari. Klub zapłacił za nich około 6,5 miliona euro. Przy trójce z tyłu zwykle potrzebni są wahadłowi i trudno wyobrazić sobie na tych pozycjach Fornalczyka i Bukariego, bo na wahadłach trzeba nie tylko atakować, ale też skutecznie bronić. Lepiej zapewne odnaleźliby się tam Carlos Isaac albo Marcel Krajewski na prawej stronie oraz Christopher Cheng czy Samuel Kozlovsky na lewej. Przy ustawieniu 3-5-2 byłoby też miejsce dla trzech graczy w środku i dodatkowo dwóch napastników.
Oczywiście nie są to jedyne opcje. Można też grać jak Arsenal Mikela Arterty, czyli 3-4-3. Możliwości jest dużo, piłkarzy w kadrze też dużo - problem w tym, by jak najlepiej ustawić zespół, by jak najlepiej wykorzystać potencjał zawodników. To rola trenera i jego ból głowy. Kapuadi tylko... skomplikował sytuację Jovićeviciowi. Każdy nowy do pierwszego składu to kolejny niezadowolony poza nim. A grupa takich piłkarzy jest już w Widzewie naprawdę spora.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.