W tym oknie sprowadzono Osmana Bukariego, Christophera Chenga, Bartłomieja Drągowskiego, Carlosa Isaaca, Emila Kornviga oraz Lukasa Leragera. Już jest jednak "Siedmiu wspaniałych", bo czerwono-biało-czerwone barwy przywdzieje też Przemysław Wiśniewski, drugi w tym gronie aktualny reprezentant Polski.
Widzew się jednak nie zatrzymuje
Jak pisaliśmy jako pierwsi w tekście "Widzew chce stopera i... to nie koniec?", na radarze Dariusza Adamczuka, pełnomocnika zarządu ds. sportu, i jego współpracowników, jest jeszcze gracz ofensywny. Na pewno nie chodzi o napastnika. - Mamy dwóch dobrych napastników, a nie chcę zmieniać całej jedenastki - mówił Adamczuk w wywiadzie dla "PS" pytany, czy starał się o Karola Świderskiego.
W kadrze są Sebastian Bergier i Andi Zeqiri, a na swoją szansę pracować będzie też Antoni Klukowski. Na koniec jesieni Igor Jovićević stawiał na dwóch napastników w składzie, ale wobec poważnych wzmocnień w linii pomocy chyba najbardziej prawdopodobne jest, że jednak wróci do ustawienia z klasyczną "dziewiątką", a o jednego więcej piłkarza będzie w drugiej linii.
Konkurencja jest tam ogromna. Są Fran Alvarez i Juljan Shehu, a doszli Duńczycy, którzy mogą wskoczyć na ich miejsce. Emil Kornvig dopiero co grał w Lidze Europy, a Lukas Lerager w Lidze Mistrzów. A są jeszcze przecież Lindon Selahi i Szymon Czyż. W ogóle na większości pozycji Widzew ma już nie po dwóch, a po trzech kandydatów do gry. Przy ustawieniu z dwójką napastników miejsca w środku pola są dwa, przy jednym o jedno więcej.
Widzew jak reprezentacja Polski?
Oczywiście nie można też wykluczyć zmian w obronie. W kadrze, po przyjściu Wiśniewskiego, jest już czterech stoperów. Jovićević może też przejść na trójkę z tyłu i wahadłowych. Wiśniewski gra tak w reprezentacji. Kandydaci na wahadłowych też oczywiście są. To mogliby być Marcel Krajewski lub Carlos Isaac po prawej stronie oraz Christopher Cheng lub Dion Gallapeni po lewej (a są jeszcze Peter Therkildsen i Samuel Kozlovsky). Wtedy jednak zabraknie miejsca dla klasycznych skrzydłowych...
Wydaje się więc, że Chorwat postawi jednak na czwórkę w defensywie. To tym bardziej prawdopodobne, że Widzew szuka jeszcze skrzydłowego. Kilku już oczywiście ma. Na prawą stronę to Osman Bukari i Angel Baena. Pierwszy to wielka nadzieja klubu, drugi to zawodnik, który już jesienią pokazał, że może pomóc drużynie. Po lewej stronie jest gorzej. Jest Mariusz Fornalczyk, który ma za sobą średnio udaną rundę. Kupiony za 1,5 miliona euro piłkarz dawał z siebie wszystko, czym zaskarbił sobie sympatię kibiców, ale miał wielkiego pecha. Wiele razy brakowało mu centymetrów, by strzelić gola, czy zaliczyć asystę. Skończył z jednym podaniem otwierającym drogę do bramki Franowi Alvarezowi. To za mało. Widzew potrzebuje więcej.
Najpewniej do rywalizacji z Fornalczykiem stanie Bartłomiej Pawłowski, dla którego nie ma na pewno miejsca w środku, gdzie grywał, i na pozycji nr 9, którą też obstawiał w przeszłości. Dla 33-latka to być może ostatnia runda w Widzewie, bo kończy mu się umowa, ale na pewno Pawłowski będzie walczył o to, by ciąg dalszy nastąpił.
Niemniej jednak wychodzi na to, że Adamczuk szuka właśnie lewoskrzydłowego, co oznacza, że Pawłowskiemu może być jeszcze trudniej. Autorzy podcastu M.D.N rzucili trop w kierunku Niemiec. I rzeczywiście być może stamtąd trafi do Widzewa już ósmy nowy piłkarz tej zimy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.