Beznadziejny Widzew
Porażka w Radomiu może okazać się dla Widzewa bardzo kosztowna — sytuacja robi się na tyle trudna, że do utrzymania potrzeba już niemal cudu. Przed sobotnim spotkaniem zespół prowadzony przez Aleksandara Vukovicia miał solidną serię: w pięciu meczach zanotował trzy remisy i dwa zwycięstwa. Może gra nie zachwycała, ale najważniejsze były zdobywane punkty. Dzięki temu łodzianie stanęli przed ogromną szansą — wygrana pozwoliłaby wyprzedzić Radomiaka i opuścić strefę spadkową, być może już na stałe, a nie tylko na chwilę.
Od pierwszych minut spotkanie nie układało się jednak po myśli Widzewa. To gospodarze dyktowali warunki gry i mieli przewagę. Mimo to szczęście uśmiechnęło się do gości — po samobójczym trafieniu Dionisa objęli prowadzenie. Mając gola przewagi, około pół godziny do końca meczu i rywala, który w tym roku wygrał tylko raz, sytuacja wydawała się sprzyjająca. Co więcej, Radomiak nie potrafił wcześniej wygrać meczu, w którym jako pierwszy tracił bramkę. A jednak Widzew zdołał to wszystko zaprzepaścić.
Do końca sezonu pozostało pięć kolejek, czyli łącznie 15 punktów do zdobycia. Aby myśleć o utrzymaniu, Widzew musi wywalczyć przynajmniej dziewięć punktów — co oznacza konieczność wygrania trzech spotkań. A całkiem możliwe, że to i tak nie wystarczy. Przed nimi jednak bardzo trudny terminarz: najpierw domowy mecz z silnym Motorem, potem wyjazd na Legię, następnie starcie z Lechią u siebie, wyjazd do Korony i na zakończenie sezonu mecz z Piastem w Łodzi.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.