Nieoczekiwany problem trenera Widzewa? Tu miało być lepiej
Choć Widzew rozpoczął sezon 2026/2027 od zdobycia dwóch bramek, ofensywa zdaje się być na dziś największą bolączką zespołu prowadzonego przez Aleksandara Vaukovicia. Łodzianie co prawda na inaugurację z Motorem Lublin stracili również dwa gole, ale fani wierzą mocno, że niefrasobliwość z tyłu skończy się z chwilą, gdy potrzebujący więcej czasu, by dojść do optymalnej dyspozycji po mundialu Steve Kapuadi, wróci do pierwszego składu. A na tym zależy na pewno wszystkim, od kibiców, przez sztab, po samego zawodnika. Bartłomiej Drągowski i Przemysław Wiśniewski pokazali zresztą w niedzielę, że przy wsparciu Kongijczyka powinni, jak wiosną, utrzymać obronę w ryzach.
W ataku sytuacja wygląda jednak dużo gorzej. Widzew, mimo sprowadzenia latem reprezentanta Polski, ma nadal problem z napastnikami. Widać to było w meczu z Motorem. Jak szkoleniowiec sam przyznał na pomeczowej konferencji, zawiódł go Sebastian Bergier, który po razie pokonał... obu bramkarzy (samobój na 0:1 i skuteczny karny na 2:1 dla łodzian), a oprócz niego do dyspozycji ma już tylko Sebastiana Świderskiego. Choć w czasie okresu przygotowawczego mogło się wydawać inaczej... Wygląda jednak na to, że dla Vukovicia nie istnieje już praktycznie temat sprowadzonego rok temu za duże pieniądze ówczesnego reprezentanta Szwajcarii Andiego Zeqiriego. Dlaczego?
- Nie było go w meczowej dwudziestce. To kwestia powiązana z rozmowami z ludźmi z klubu - od dyrektorów pionu sportowego po samego właściciela. Tu też nawiązać można do sytuacji, w której na ławce zaczął "Świder". Gdybyśmy rozpoczęli dwoma napastnikami to - mówiąc dypolomatycznie - nie mamy za dobrej drugiej opcji w ataku, a mecz pokazał, że Bergi w drugiej połowie był do zmiany. Na boisku został tylko dlatego, że uznałem, że nawet jak wygląda to słabo, gorzej niż bym oczekiwał, to gramy u siebie, więc dokończmy mecz dwoma napastnikami. Gdybyśmy od tego zaczęli to nie mielibyśmy żadnej innej opcji po zmianie stron - wyjaśnił Vuković.
Widzew szykuje się do podwójnej sprzedaży. Czas znaleźć nowego napastnika
Jak widać, dla niego Zeqiriego już praktycznie nie ma. W przypadku jego i Steliosa Andreou klub zdecydował, że chce ich sprzedać, dlatego nie będzie ryzykować urazów. W związku z tym szkoleniowiec Widzewa nie ma już ich do dyspozycji, przynajmniej podczas meczów, bo na trenowaniu i utrzymywaniu formy fizycznej zależeć powinno każdej ze stron. O ile brak Cypryjczyka to nie problem, bo są jeszcze Ricardo Visus i wracający do gry po kontuzji Mateusz Żyro, o tyle w ataku, zgodnie z publiczną deklaracją, opiekun czerwono-biało-czerwonych nie ma już absolutnie żadnej alternatywy. Na analizy co z Pape Meissą Ba czy będącym w niedzielę przynajmniej na ławce Antonim Klukowskim zapewne szkoda nawet czasu przy tak jednoznacznej ocenie stanu posiadania przez Vuko.
Ostatnio w mediach dużo mówiło się przede wszystkim o transferach do drugiej linii, na zastępstwo kontuzjowanego Lukasa Leragera czy na prawe skrzydło w miejsce wypożycznego do Crveny Zvezdy Osmana Bukariego (WIĘCEJ O AKTUALNEJ SYTUACJI GHANIJCZYKA). Wygląda jednak na to, że Widzew nadal potrzebuje napastnika, bo bez wsparcia i presji klub na duecie Bergier - Świderski daleko nie zajedzie.
Zeqiri do Łodzi trafił we wrześniu ubiegłego roku za 2 miliony euro, choć jego wartość rynkowa według serwisu Transfermarkt wynosiła wówczas dwukrotność tej kwoty. W transfer zaangażowany był sam właściciel Robert Dobrzycki. Dziś Szwajcar wyceniany jest na tyle, ile dali za niego czerwono-biało-czerwoni, czyli przez rok stracił połowę wartości. Dla klubu z Al. Piłsudskiego 138 rozegrał 28 spotkań, w tym 4 w STS Pucharze Polski. Zdobył w nich 3 bramki, zanotował 1 asystę i obejrzał 5 żółtych kartek. Wydawało się, że do optymalnej formy dochodzi na koniec 2025 roku, ale wiosną nie było już widać żadnego progresu. A Vuković od początku pracy w Widzewie nie należał do jego wielkich fanów. Zmiana otoczenia zrobiłaby więc dobrze zapewne wszystkim. Tylko... kto w jego miejsce?
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.