Vuko wypełnił swoją misję ratunkową i utrzymał łódzki zespół w elicie. Oczywiście nie ma sensu fetować tego wydarzenia, bo cele i ambicje przed sezonem i już w jego trakcie były zupełnie inne, ale radość i poczucie ogromnej ulgi są. Vuković nie zdołał wygrać z Widzewem meczu na wyjeździe, ale utrzymał go w Sercu Łodzi. Bo tutaj nie przegrał ani razu, a na koniec sezonu wygrał cztery razy pod rząd.
Po meczu Serb dał długą przemowę. Dziękował pracownikom klubu, piłkarzom, działaczom, właścicielowi Widzewa Robertowi Dobrzyckiemu i kibicom. Kolejne trzy osoby wymienił z nazwiska. Pierwszym był Jacek Magiera, przyjaciel Vukovicia, który niedawno nagle zmarł. Magiera przed sezonem był jednym z głównych kandydatów do objęcie drużyny z Łodzi. - Życzył mi powodzenia, gdy przyszedłem do Widzewa - przyznał Serb.
Trener Widzewa wspomina legendy
Drugą osobą, którą wspomniał był Bogusław Kukuć, legendarny łódzki dziennikarz. I Jego już nie ma wśród nas. Vuković zapamiętał go, kiedy na Widzew przyjeżdżał jako trener innych zespołów. Żałował, że teraz - gdy prowadzi łódzką drużyną - redaktora Kukucia już nie ma.
Trener wspomniał również inną legendę Zbigniewa Bońka. - Pomógł mi rozpocząć kurs trenerski UEFA Pro kilka lat temu. Z jakiegoś powodu pan Boniek uwierzył we mnie. Ja myślę, że nie mogłem mu się odwdzięczyć w lepszy sposób, bo wiem jak ważny jest dla niego Widzew - powiedział Vuko.
Oczywiście utrzymanie drużyny w PKO BP Ekstraklasie bardzo ucieszyło Zibiego. Tak samo, jak awans do 2. ligi Zawiszy Bydgoszcz, jego pierwszego klubu. "Czas na rozluźnienie. Wielkie brawa dla trenera Zawiszy pana Stawskiego i dodam - Grande Vuko, bez Ciebie nie byłoby dzisiaj tak sympatycznie…" - napisał na portalu X Boniek.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.