Z przyczyn formalnych Ministerstwo Sportu i Turystyki odrzuciło wniosek Widzewa Łódź o 10 milionów dotacji na budowę ośrodka treningowego w Bukowcu, w gminie Brójce. Na razie brak szczegółowych wyjaśnień, ale pojawiły się pierwsze nieoficjalne informacje.
Pieniędzy nie będzie, bo nie wystąpił po nie Widzew?
Jak informuje Gazeta Wyborcza, która we wtorek pierwsza napisała o całej sprawie, powodem formalnym odrzucenia wniosku Widzewa jest fakt, że złożyła go specjalnie powstała do realizacji całego projektu spółka Widzew Training Center, a nie klub, czyli Widzew Łódź SA.
Zgodnie z zasadami, spółka, która występowała o dofinansowanie, musiała być powołana przed 31 grudnia 2019 roku, a spółka Widzew Training Center powstała w ubiegłym roku. Dofinansowania dostać więc nie mogła. Gdyby o dotację starał się klub Widzew, to zapewne decyzja byłaby inna - informuje Wyborcza [WIĘCEJ TU].
To o tyle zaskakująca argumentacja, że wniosek przygotowywany był w porozumieniu z urzędnikami. - Warto przypomnieć, że do obu programów ministerialnych złożyliśmy nasze wnioski w czerwcu zeszłego roku czyli na długo przed wyborami i na bieżąco je uzupełnialiśmy będąc w kontakcie z przedstawicielami ministerstwa sportu. Wykazaliśmy wkład własny, a także przedstawiliśmy umowę dzierżawy gruntów - wyjaśniał w rozmowie z przedstawicielami mediów Marcin Tarociński, rzecznik prasowy Widzewa [KLUB NIE DAJE ZA WYGRANĄ. SPRAWDŹ SZCZEGÓŁY].
Więcej światła na całą sprawę rzucił Michał Rydz, prezes Widzew Łódź SA. Wyjaśnił on na portalu X, że również powołanie spółki zależnej konsultowane było z Ministerstwem, a warunki występowania o dotację przewidują w regulaminie takie właśnie rozwiązanie. Mowa konkretnie o paragrafie III pkt. 2 warunków występowania o dotację, który wskazuje, że mogą się o nią ubiegać "stowarzyszenia, fundacje i inne posiadające osobowość prawną podmioty, powstałe najpóźniej 31 grudnia 2019 r. (w szczególnie uzasadnionych przypadkach Minister może wyrazić zgodę na odstąpienie od tego wymogu), prowadzące działalność w zakresie kultury fizycznej".
Warto zaznaczyć, że spółka Widzew Training Center powstała między innymi po to, by ograniczyć ryzyko klubu i właściwej spółki Widzew Łódź SA, dotyczące na przykład płynności finansowej w zakresie zarządzania ośrodkiem, który finansowany ma być z różnych źródeł i którego utrzymanie będzie niewątpliwie kosztowne.
Polityczna gra wokół apolitycznego Widzewa?
Decyzja o losach widzewskiego wniosku miała zapaść 5 grudnia. Nam udało się ustalić, że protokół z posiedzenia zespołu do spraw opiniowania wniosków z tego właśnie dnia opublikowany został dopiero we wtorek 9 stycznia[MOŻNA GO ZNALEŹĆ TU], czyli ponad miesiąc po podjęciu decyzji. W tym czasie nikt z urzędników nie kontaktował się z klubem, a odrzucone zostały wnioski nie tylko Widzewa, ale też między innymi Jagielloni Białystok, Zagłębia Lubin czy Cracovii. Powodów w protokole jednak brak. Jak podaje Wyborcza, wyjaśnienia Ministerstwo podać ma do publicznej wiadomości w środę 10 stycznia.
Najdziwniejszy w całej sprawie wydaje się być fakt, że wniosek najpierw konsultowany, a później opiniowany był przez tę samą opcję polityczną. 5 grudnia decyzję podjął nowy, choć jak się później okazało - tymczasowy, powołany już po wyborach rząd Mateusza Morawieckiego. Pozostaje mieć nadzieję, że zgodnie ze słowami prezesa Widzewa podstawa odrzucenia wniosku jest niezgodna z regulaminem programu, którego dotyczy i mamy do czynienia z możliwym do naprawy błędem lub przeoczeniem po stronie komisji opiniującej, która w nowym składzie, pod nowym ministrem, mogła nie mieć wystarczająco czasu, by dokładnie przeanalizować dokumentację i założenia całego programu dofinansowania.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.