Trudna sytuacja Widzewa
Widzew przystępował do rundy wiosennej jako 15. drużyna w tabeli. Teoretycznie ten fakt powinien sprawić, że Łodzianie od samego początku powinni być traktowani jako kandydat do spadku. Pokaźne transfery Widzewa sprawiły jednak, że na tabelę w zasadzie nikt nie patrzył, a jak już ktoś spojrzał, to problem był trochę bagatelizowany. Ale żeby byc uczciwym to dodamy, że ten sezon Ekstraklasy jest szalony, a różnice punktowe między liderem a strefą spadkową były tak małe, że w styczniu faktycznie mało kto jakoś poważnie analizował pozycje poszczególnych drużyn.
Niestety, Widzew nie zaczął iść w górę. Wręcz przeciwnie, RTS z 15. pozycji bardzo szybko spadł do strefy spadkowej. Znajduje się w niej również obecnie, na pięć kolejek przed końcem sezonu.
W marcu stery w łódzkiej szatni objął Aleksandar Vuković. Doświadczony szkoleniowiec już z niejednej opresji wychodził. Samo zatrudnienie "Vuko" było świetnym ruchem. Gorzej z timingiem. Były trener Legii czy Piasta zaczął w Łodzi punktować od pierwszego meczu i dziś wyraźnie widać, że gdyby przyszedł do Widzewa wcześniej, to Łodzianie mieliby pewnie te 3-4 punkty więcej. One bardzo dużo zmieniałyby w obecnej sytuacji. Na tyle dużo, że sobotnia porażka z Radomiakiem byłaby po prostu złą wiadomością, a nie wydarzeniem, które na kilka dni rozbiło psychicznie widzewskie środowisko.
RTS przegrywając w Radomiu bardzo skomplikował swoją sytuację. I tak jest lepiej niż mogło być, bo przecież rywale z sąsiednich miejsc w zdecydowanej większości też potracili punkty. Nie zmienia to jednak faktu, że czerwono-biało-czerwoni mieli opuścić strefę spadkową i przy okazji wyprzedzić jednego z głównych rywali w walce o utrzymanie. Nic z tego nie wyszło.
Teraz przed Widzewiakami mecz z Motorem, który zapowiada się bardzo ciężko. Lublinianie solidnie punktują w tej rundzie, choć po trzy punkty ostatni raz sięgnęli 20 marca. Za to ostatniej porażki doznali w połowie lutego. Później podopiecznych "Vuko" czeka wyjazd do Warszawy na Legię. O tym jak będzie ciężko o punkty w stolicy to chyba pisać nie musimy. Później w Łodzi mecz z Lechią, czyli kolejną drużyną, która punktuje solidnie. Dwa ostatnie mecze to spotkania z Koroną w Kielcach i u siebie z Piastem. Z tych pięciu kolejek, te dwie ostatnie wydają się być najłatwiejsze, ale oczywiście tylko na papierze. Kielczanie jak zawsze będą mocno nabuzowani na Widzew, a Piast pod wodzą Daniela Myśliwca może w Łodzi grać o swoje "być albo nie być" w Ekstraklasie. Sytuacja nie jest więc wesoła.
Widzew powtórzy wyczyn Śląska?
Przeszłości pokazuje jednak, że nawet z tak złej sytuacji da się wyjść. Kilka lat temu "małego cudu" ze Śląskiem Wrocław dokonał Ś.P. Jacek Magiera. "Magic" prowadził WKS do marca 2022 roku i stracił pracę. Po jakimś roku czasu, we Wrocławiu doszli do wniosku, że nie był to jednak dobry wybór i w podbramkowej sytuacji przywrócono Magierę do pracy. Ten miał trudne zadanie, bo przejął zespół przed 29. kolejką, a jego nowy-stary zespół otwierał strefę spadkową. Różnice punktowe nie były duże, bo 15. Zagłębię miało tyle samo oczek co Wrocławianie, ale liczy się sam fakt.
Śląsk pod wodzą Magiery nie zaczął dobrze. Dwie porażki: z Górnikiem i Radomiakiem. Spadek byłych mistrzów Polski wydawał się być coraz bardziej realny. Przełomowa okazała się być 31. seria gier, przed którą ekipa z Dolnego Śląska miała już 4 punkty straty do bezpiecznej pozycji. Wtedy właśnie Śląsk zremisował z Jagiellonią i zdobył pierwszy punkt w walce o utrzymanie. Tydzień później Wrocławianie pokonali Wisłę Płock 3:1, a w następnej kolejce ograli Miedź Legnica 4:2. Te punkty pozwoliły im wydostać się ze strefy spadkowej. W ostatniej serii gier WKS przegrał jeszcze w Warszawie z Legią, ale nie miało to znaczenia, bo Wisła Płock poległa w starciu z Cracovią i ostatecznie to Nafciarze spadli wtedy z elity.
Sytuacja Śląska z sezonu 2022/2023 nie jest oczywiście taka sama jak sytuacja Widzewa. Wrocławianie wygrali dwa mecze i raz zremisowali. To im wystarczyło. Wyliczenia dotyczące obecnego sezonu pokazują, że czerwono-biało-czerwonym potrzeba trzech zwycięstw i remisu. W piłce jednak wszystko jest możliwe i choć obecnie niemal wszyscy typują Widzewiaków do spadku z ligi, to ostatecznie te typy mogą okazać się całkowicie nietrafione. Niedzielny mecz z Motorem powie bardzo dużo. Być może jest to ostatnia szansa RTS-u na wygrzebanie się z tego bagna.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.