Reprezentant Szwajcarii, chociaż ostatnio bez powołania, trafił do Widzewa ostatniego lata. Za rekordowe wtedy 2 miliony euro łódzki klub wykupił go z belgijskiego KRC Genk. Finalizować kontrakt osobiście w towarzystwie ówczesnego dyrektora sportowego Mindaugasa Nikoliciusa poleciał prywatnym odrzutowcem właściciel Widzewa Robert Dobrzycki. Nie wiedział wtedy, że kupuje słabego napastnika.
Bo występy Zeqiriego to w większości wielka klapa. W 26 występach w lidze i Pucharze Polski Szwajcar zrobył tylko trzy gole (1+2). Jest tylko rezerwowym, a jego wejścia na boisko to często kompromitacje. A piłkarz miał być wymarzoną "dziewiątką" łódzkiej drużyny, "perłą w koronie" jak zapowiadał prezes Michał Rydz. Przypomnijmy, że Szwajcar dostał ogromny kontrakt, pisano, że to najlepiej zarabiający piłkarz PKO BP Ekstraklasy z samą pensją na poziomie ponad miliona euro.
Długi kontrakt Andiego Zeqiriego z Widzewem
Zawodnik ma z Widzewem kontrakt aż do 2029 roku. Być może jednak uda się... go pozbyć. Jak pisze Tribune de Geneve, piłkarzem interesuje się miejscowy Servette. Autor tekstu sugeruje, że w grę może wchodzić także wypożyczenie.
Po sezonie na pewno przyjdzie czas rozliczeń po nieudanych rozgrywkach (jeszcze nie wiadomo, jak bardzo nieudanych), zapowiadał to Robert Dobrzycki. Prawda jest taka, że Zeqiri, a także m.in. Osman Bukari, kupiony aż za 5,5 miliona euro, nie będą potrzebni.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.