Trudny początek sezonu Widzewa Łódź Futsal
Pierwsze tygodnie nowych rozgrywek były dla futsalistów Widzewa bardzo trudne. Budowana od nowa drużyna potrzebowała sporo czasu, by zacząć prezentować ekstraklasowy poziom.
- Staraliśmy się uwalniać potencjał naszych zawodników, ale to faktycznie nie było łatwe, bo mierzyliśmy się po drodze z wieloma problemami. Do pięciu porażek w lidze doszło siedem sparingów, a więc przegraliśmy tak naprawdę dwanaście meczów z rzędu. Trudno w takiej sytuacji myśleć pozytywnie. Przyznam, że nawet ja traciłem wiarę w to, co robimy – zdradził Marcin Stanisławski w programie „Sport po Łódzku” na antenie TVP3 Łódź.
Ziarenko nadziei zostało zasiane w spotkaniu piątej kolejki. Widzew co prawda przegrał w Lesznie 4:5, ale prowadził z medalistą poprzedniego sezonu już 3:0.
- Potrzebowaliśmy takiego meczu – impulsu i takowy się pojawił. W tym spotkaniu postawiliśmy w bramce na 16-letniego Huberta Dąbrowskiego. To było ryzykowne, ale i w pełni świadome, bo tę decyzję podjął sam Darek Słowiński. Zmieniliśmy też kapitana, by ten impuls jeszcze wzmocnić – podkreślił Stanisławski.
Tydzień później łodzianie odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując AZS UŚ Katowice 8:4. W międzyczasie oficjalnie poinformowano o podpisaniu umowy z Fundacją Roberta Dobrzyckiego.
- Wszystkie czynniki mają wpływ na to, jak zespół przystępuje do meczu. Ciężko było wnieść pozytywne emocje do szatni, ale ten temat współpracy z panem Robertem przejawiał się w szatni – zdradził Stanisławski. - To jest dla nas nowa era, nowa rzeczywistość. My w drużynie jakoś tego mocno nie odczuwamy, bo nie mamy takich możliwości, by w zimę tak mocno zareagować i ściągnąć zawodników topowych. Skupiamy się na tym, by uzdrowić te obszary w klubie, które troszkę zachorowały. Sportowo zaś bardzo byśmy się chcieli utrzymać. Widzę szanse na to, że w końcu wyjdziemy na prostą organizacyjnie i sportowo, ale nie chcę wszystkiego stawiać na głowę, bo bardzo cenię wszystkich, którzy byli z nami wcześniej i przeszli z nami przez trudne momenty – dodał.
Dwa transfery Widzewa Łódź Futsal
Po zakończeniu ligowych zmagań w 2025 roku Widzew zakontraktował już dwóch zawodników. Nowymi widzewiakami zostali ukraiński pivot – Dmytro Babilov oraz czeski bramkarz – Michal Hula. Ten pierwszy zdążył już zadebiutować w łódzkim zespole w meczu pucharu Polski, który Widzew przegrał z KS-em Gniezno 0:2.
- Babilov wpasowuje się przede wszystkim w profil tego, jaki mamy zespół. Wiemy, jaka jest sytuacja w Ukrainie. Dima przez kilku pośredników jakoś dotarł do mnie. Poniekąd sam się zgłosił, my go dość mocno prześwietliliśmy nie tylko pod kątem czysto sportowym, ale też na przykład charakterologicznym. Chęci zaistnienia i pokazania się muszą być na najwyższym poziomie, by trafić do Widzewa – zaznaczył Stanisławski.
Celem Widzewa na ten sezon jest utrzymanie w ekstraklasie. Na półmetku sezonu Widzew ma pięć punktów przewagi nad strefą spadkową i tylko punkt straty do Legii Warszawa, zajmującej ósme miejsce w tabeli – ostatnie gwarantujące grę w play-offach. Jeśli cel uda się osiągnąć, to kolejne futsalowe rozgrywki mogą przynieść kibicom Widzewa jeszcze więcej powodów do zadowolenia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.