W sobotę Widzew zainaugurował rundę wiosenną w PKO BP Ekstraklasie. Niestety to był lodowaty prysznic. Kibice mieli ogromne oczekiwania związane z przebudowaną drużyną. Sprowadzono przecież piłkarzy za prawie 15 milionów euro. A wyszło bardzo słabo, łodzianie przegrali 1:3, byli tłem dla dobrze dysponowanych rywali. Którym, jak się okazuje, mogli pomóc sędziowie.
Na prowadzenie Jagiellonia wyszła w 36. minucie po golu Bartosza Mazurka i tak było do przerwy. Niedługo po niej na 2:0 podwyższył Pululu. Napastnik Jagi wcześniej upadł w polu karnym po starciu z Juljanem Shehu. Wydawało się, że przewinienia widzewiaka nie było i zaraz gra będzie kontynuowana. Wyglądało to, jakby Pululu dodał trochę od siebie. Paweł Raczkowski nie zatrzymał gry.
Arbitrzy VAR mieli jednak wątpliwości. Sędzia Raczkowski pobiegł do monitora i po chwili wskazał na jedenasty metr. Na nic zdały się protesty piłkarzy Widzewa. Za chwilę Pululu pewnym strzałem pokonał Bartłomieja Drągowskiego.
W dalszej części meczu Jagiellonia zdobyła jeszcze jedną bramką, a Widzew odpowiedział tylko trafieniem Sebastiana Bergiera z rzutu karnego. Tym razem faulowany był Mariusz Fornalczyk i wątpliwości nie było.
To był miękki karny, rywal Widzewa nie powinien dostać karnego
Wróćmy jednak do pierwszej jedenastki. Zdaniem Adama Lyczmańskiego, eksperta stacji Canal+ Sport, która transmituje mecze PKO BP Ekstraklasy, karnego być nie powinno. Mieliśmy tu bowiem do czynienia z tzw. karnym miękkim.
- Poszedł przekaz z Kolegium sędziów do klubów - nie dla miękkich karnych. Nie w sytuacjach, gdy zawodnicy wyolbrzymiają, czy doprowadzają do kontaktów. Tu moim zdaniem taki kontakt być może minimalny jest. W mojej ocenie, to nie jest rzut karny. Ponieważ, jak widzimy, zawodnik Jagiellonii podkurcza nogi, szuka tego faulu. Wolałby, żeby tutaj karny nie był dyktowany. Te podkurczone nogi nie są efektem tego delikatnego kontaktu z nogą obrońcy. Moja ocena jest taka, że prawidłową decyzją była pierwotna ocena sędziego Raczkowskiego z boiska - stwierdził jednoznacznie Lyczmański.
Raczkowski prowadził w tym sezonie już pięć meczów Widzewa. Dwa z nich łodzianie wygrali, a trzy przegrali. Ostatni raz arbiter z Warszawy prowadził w Sercu Łodzi spotkanie z Koroną Kielce. Gospodarze przegrali 1:3, a z boiska wyleciał Dion Gallapeni.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.