Widzew miał w niedzielę jedno zadanie: wygrać z Motorem. Żaden remis nie wchodził w grę, bo tylko trzy punkty pozwalały Łodzianom przedłużyć ich nadzieje na utrzymanie. Plan udało się zrealizować, RTS wygrał pewnie 2:0. Pierwsza połowa była w wykonaniu Łodzian bardzo przeciętna, choć może mamy takie wrażenie przez to, że każde złe zagranie Widzewiaków trybuny kwitowały szyderczym śmiechem i przez to błędy Łodzian bardziej rzucały nam się w oczy? W każdym razie drugie 45. minut były dużo lepsze i nie ma co do tego wątpliwości.
Widzew w drugiej połowie wyglądał po prostu fajniej, bo się nie bał. Dało się zauważyć to, co na konferencji pomeczowej powiedział trener Aleksandar Vuković: Powiedzieliśmy sobie, że po zdobyciu gola nie możemy się zamykać, lecz iść po kolejne trafienie i dzisiaj to zrobiliśmy.
Aż chce się powiedzieć: no w końcu!
Doceniamy zdobycz punktową trenera Vukovicia, jednak ten przesadny momentami pragmatyzm w poprzednich spotkaniach bardzo nas raził. Widzew wyglądał często tak jakby najważniejszym zadaniem było nie stracić gola, a to czy samemu się coś strzeli było sprawą drugorzędną. Irytujące było trochę oglądanie drużyny zbudowanej za 100 milionów złotych grającej tak jakby była zbieraniną debiutujących w dorosłym futbolu chłopców.
Rozumiemy, że zdaniem trenera pragmatyzm jest jedyną drogą do utrzymania. Sami się z tym zgadzamy, ale uważamy, że trzeba znaleźć w tym wszystkim jakiś balans. I tak było właśnie w meczu z Motorem, bo RTS nadal był pragmatyczny, ale kiedy wyczuł odpowiedni moment do ataku to do niego przystąpił. Zresztą po strzeleniu bramki na 2:0, czerwono-biało-czerwoni ruszyli po trzeciego gola. Naprawdę mogło się to podobać.
Mamy nadzieję, że nie była to jednorazowa sytuacja i w kolejnych meczach również zobaczymy odważniejszy Widzew. Bo w końcu nie ma się czego bać. Przed Łodzianami cztery finały. Pierwszy już w piątek, w Warszawie z Legią. Prócz tego wyjazd na Koronę, ale też dwa domowe starcia z Lechią i Piastem. Wychodzi więc na to, że Widzewiacy zagrają z samymi konkurentami w walce o utrzymanie. Jak to się zakończy? Naprawdę nie wiemy na jaki ostateczny układ tabeli postawilibyśmy dziś pieniądze. Wszystko tu się jeszcze może wydarzyć.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.