Za nami Gala Ekstraklasy, podczas której wybrano najlepszych w minionym sezonie. Trenerem sezonu po raz drugi z rzędu wybrano Nielsa Frederiksena, który poprowadził Lecha Poznań to drugiego z rzędu, a dziesiątego w historii Kolejorza. Najlepszym pomocnikiem sezonu 2025/2026 został Bartosz Nowak z GKS-u Katowice, którego wybrano również najlepszym piłkarzem całych rozgrywek. Najlepszym napastnikiem ligi uznano Karola Czubaka z Motoru Lublin.
Z kolei bramkarzem sezonu został Xavier Dziekoński (Korona Kielce), a obrońcą Wojciech Mońka (Lech Poznań). Tytuł młodzieżowca sezonu powędrował do Marcela Reguły (Zagłębie Lubin).
Nie tylko wśród zwycięzców, ale też wśród nominowanych nie było nikogo z Widzewa. Trudno się chyba dziwić, bo nie był to udany sezon, chociaż naszym zdaniem Sebastiana Bergiera można byłoby wcisnąć do piątki napastników. Z drugiej strony właśnie pięć innych "dziewiątek" strzeliło więcej goli od Widzewiaka. Tylko król strzelców Tomas Bobcek grał w zespole, który zajął niższe miejsce od drużyny z Łodzi. Nie ma się więc co obrażać na brak Bergiera wśród nominowanych.
Widzew miał słaby sezon, słaby był zespół, ale jednak niektórzy piłkarze nie zawiedli, stanęli na wysokości zadania. I teraz wypada ich wyróżnić. Niech to będzie nasza własna gala, na której rozdamy wirtualne nagrody.
Trener sezonu
Wybór jest niby spory, bo przecież w minionych rozgrywkach Widzew prowadziło aż czterech trenerów. Nie jest to powód do chluby, ale takie są fakty. Żeljko Sopić miał dużego pecha, bo stracił sporo punktów na skutek złych decyzji sędziów. Gdyby było uczciwie, to łódzki zespół byłby w środku tabeli, wszystko w ogóle mogło potoczyć się inaczej. Chorwat nie pasował ostatecznie właścicielowi klubu Robertowi Dobrzyckiemu i musiał odejść.
Patryk Czubak nie udźwignął ciężaru odpowiedzialności, nie pomógł mu też słynny lot na wesele do Grecji. Igor Jovićević... Sprawa jest jasna. Nie mogło być więc inaczej - trenerem sezonu w Widzewie jest Aleksandar Vuković. Powód? Mecze bez porażki w Sercu Łodzi, w tym cztery zwycięstwa z rzędu, a wcześniej pokonanie starego i nowego mistrza Polski Lecha Poznań. Powód ostateczny - utrzymanie Widzewa w PKO BP Ekstraklasie, co było jego celem. Mamy oczywiście zastrzeżenia do pracy Serba (te same co wszyscy kibice), ale nie czujemy dyskomfortu w związku z tym, że to do niego trafia wyróżnienie. Zasłużył.
Młodzieżowiec sezonu
Miejmy tę kategorię za sobą. Widzew nie ma młodzieżowców. Poza Antonim Klukowskim, który dostał kilka "szans" (52 minuty!) jesienią, w łódzkim klubie zapomnieli o młodzieży. Jest akademia, jest druga drużyna, ale do końca nie wiadomo po co. Co jakiś czas słyszeliśmy o talentach np. Kuby Nawrockiego, ale przekonać się mieliśmy okazji. W dużym stopniu na pewno ma to związek z tym, że drużynę prowadziło aż czterech trenerów. Żaden z nich nie miał czasu, ani ochoty dawać szansy młodym.
Przed tym sezonem w PKO BP Ekstraklasie zniesiono przepis o młodzieżowcu (musieli rozegrać 3000 minut, by klub nie płacił kar) i wprowadzono nowy program Młodzieżowiec 2.0. Wygrał go w cuglach Lech Poznań, który zdobył ponad 14 tysięcy punktów. Widzew jest w drugiej dziesiątce z niespełna 500 puntkami. To chyba mówi wszystko o tym, jak w łódzkim klubie (nie) stawiają na młodych polskich zawodników.
Bramkarz sezonu
Tu też wybór jest spory, bo w bramce Widzewa stało w tym sezonie czterech bramkarzy: Łukasz Gikiewicz, Maciej Kikolski, Veljko Ilić oraz Bartłomiej Drągowski. Same zacne nazwiska, wręcz gwiazdy, reprezentanci, piłkarze z dużym talentem i potencjałem. Przesadzono. Stabilizacja pojawiła się dopiero na koniec sezonu, kiedy grał Drągowski (15 występów). Kikolski skończył sezon z dziewięcioma występami w lidze, Ilić z jednym mniej, a Giki zaliczył dwa występy. Nie ma wyjścia i bramkarzem sezonu trzeba uznać Drągowskiego. Prawda jest jednak taka, że od reprezentanta Polski oczekiwaliśmy ciut więcej. Jego poprzednicy mieli np. problemy z długimi wykopami i Drągowski też takie problemy miał.
Obrońca sezonu
Wybór prosty: Przemysław Wiśniewski. Szybki, silny, skuteczny. Człowiek skała. Szef. To najlepszy transfer Widzewa w ostatnich dwóch oknach, zdecydowanie. Nic więc pisać nie trzeba. Za nim w kolejce stoi Steve Kapuadi. Zimą w klubie w końcu wpadli na pomysł, by ściągnąć lewonożnego stopera, bo wcześniej hurtowo ściągano prawonoóżnych. I trzech z nich siedziało na ławce.
Pomocnik sezonu
Tu wybór też był prosty. Siedem goli i trzy asysty Frana Alvareza mówią wszystko. Hiszpan nie schodził poniżej pewnego poziomu, chociaż słabsze występy - trzeba to szczerze napisać - mu się zdarzały. Pamiętamy też, że skreślił go Igor Jovićević i niewiele brakowało, by Franek odszedł zimą. Oczywiście świadczy to przede wszystkim o Chorwacie, a nie o Hiszpanie. Alvarez w drugiej części sezonu zaimponował nam czymś, z czego wcześniej raczej nie był znany - z waleczności, ambicji. Widać było, jak bardzo zależy mu na drużynie i na happy endzie.
Napastnik sezonu
Wybór też jest bardzo prosty. To Sebastian Bergier, który przyszedł za darmo, a dał drużynie 14 goli. To najlepszy indywidualny wynik Widzewiaka w ekstraklasie od rozgrywek 1998/99, kiedy 20 bramek strzelił Artur Wichniarek. Bergier miał załamanie formy na wiosnę i dobrze to pamiętamy. Ale się przebudził i trzy gole z gry na wiosnę zdobył.
Popisów drugiego napastnika - Andiego Zeqiriego - nie będziemy tu komentować, bo to tekst o najlepszych i wyróżniających się w Widzewie.
Piłkarz sezonu
Tu mamy spory problem, bo to były specyficzne rozgrywki. W ich połowie przebudowano przecież skład. Nie ma wielu piłkarzy, którzy grali regularnie od pierwszej do ostatniej kolejki. Zmieniali się bramkarze, stoperzy, ruch był w środku pola i na skrzydłach. Juljan Shehu grał przez całe rozgrywki, ale nie był to udany sezon. Jesienią jeszcze było ok, wiosną każdy widział. Alvarez na pewno zasługuje na wyróżnienie, tak samo jak Angel Baena, chyba najlepszy ze skrzydłowych Widzewa w kampani 2025/2026. Murowanym kandydatem wydaje się Bergier, ale... za dużo było nieudanych, czasem wręcz fatalnych, występów na wiosnę. Trudno tak szybko to zapomnieć. Chodzi szczególnie o grę Bergiera poza polem karnym, straty, przegrane pojedynki, bezsensowne walki z rywalami szczególnie w powietrzu. ten obraz jest zbyt świeży, by wymazać go z pamięci. Niemniej Bergier dał radę, dlatego uznaliśmy go za napastnika sezonu.
Wybieramy jednak Przemysława Wiśniewskiego. Owszem, grał tylko przez pół sezonu (16 meczów), ale w każdym meczu zagrał dobrze, bardzo dobrze lub świetnie. Nie popełniał błędów, był prawdziwym szefem defensywy. Nie mamy prawa sądzić, że nie powtórzyłby tego jesienią, gdyby był Widzewiakiem. Właśnie ten równy wysoki poziom zdecydował, że Wiśnię uważamy za najlepszego piłkarza Widzewa w rozgrywkach, które zakończyły się w sobotę.
A jakie są Wasze wybory?
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.