Widzew nie był faworytem meczu w Płocku. Gospodarze to jedna z rewelacji rozgrywek, po jesieni zajmowali pierwsze miejsce. Ostatnio spadli na drugie. Z kolei łódzki zespół był w strefie spadkowej. To po serii trzech porażek. W sobotę górą byli jednak Widzewiacy, którzy zwyciężyli 2:0.
Pierwszy gol padł po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką przez jednego z graczy z Płocka. Skutecznie strzelał Sebastian Bergier. Drugą bramkę w końcówce zdobył Emil Kornvig. Wygrana Widzewa była jak najbardziej zasłużona, chociaż rywale mieli po meczu różne zastrzeżenia. Trener Mariusz Misiura miał np. pretensje o to, że sędzia Patryk Gryckiewicz nie podyktował karnego dla jego drużyny. W 75. minucie Lukas Lerager podczas wyskoku do piłki trafił ręką w jednego z rywali.
- Jeżeli jest w polu karnym faul na zawodniku, to jest rzut karny, bez względu na to, jaką nosimy koszulkę. I chciałbym, żeby to było respektowane, bo sytuacja, przy 1:0, z Markusem Haglindem-Sangre to jest stuprocentowy rzut karny i powiem szczerze, nawet nie mam więcej nic do powiedzenia - stwierdził.
Po meczu Wisła - Widzew. "Żal, rozgoryczenie, niemoc"
Bramkarz Wisły Rafał Leszczyński miał za to pretensje o rzut karny, jaki arbiter podyktował dla Widzewa. - Skakać na "spławik" może? Ciekawe czy sędziowie, jak mają swoje gierki, to czy skaczą z rękami w kieszeni. Nie wiem, może wiązać ręce do spodenek. Naprawdę nie wiem. Siedzimy w szatni i nie wiemy. Podejrzewam, że sędziowie sami nie wiedzą, to jest interpretacja sędziego. Można tym żonglować i zawsze się wybroni - stwierdził cytowany przez portalplock.pl.
I dodał: - Żal, rozgoryczenie i taka niemoc. Przyjeżdża drużyna poskładana za jakieś grube pieniądze i sędzia musi im pomagać. Ja nie rozumiem czasami - czasami jest rzut karny za zagranie ręką, czasami nie. Zmieniają się zasady.
Zdaniem Leszczyńskiego w pierwszej połowie jego zespół miał mecz pod całkowitą kontrolą. - Gdyby nie rzut karny, to Widzew prowadzenia by nie objął. Myślę, że im dalej w las, to byłoby im ciężej i nie skończyłoby się takim rezultatem, jak się skończyło. Musieliśmy się otworzyć, bo nie ma różnicy czy przegrasz 1:0, czy 5:0 - powiedział.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.