Pod wodzą Serba łódzka drużyna rozegrała już dwa mecze. Wygrała z Lechem Poznań w Sercu Łodzi i zremisowała na wyjeździe z Arką Gdynia. Tuż przed rozpoczęciem mikrocyklu przed kolejnym meczem - z Górnikiem Zabrze w najbliższą niedzielę w Łodzi - Vuković porozmawiał z dziennikarzami klubowych mediów. Na początek ocenił swoje pierwsze dni w Widzewie. - Zanim tu trafiłem, wiedziałem, że to duży klub i z bliska się o tym przekonałem. Czuć, że to duży klub, że jest duże zainteresowanie wszystkich. Po latach znów mam przyjemność pracować w dużym klubie - stwierdził Vuko.
Trener Widzewa o specyfice sezonu
Trener Widzewa mówił też o sytuacji drużyny. - Wiadomo, jaka jest, jak trudne jest nasze położenie. Walczymy, by to zmienić. Liga jest taka, że nawet 4 punkty w dwóch meczach nie wystarczą. 4 punkty w dwóch meczach to dużo więcej niż potrzeba w sezonie, by zdobyć mistrzostwo, a my nie możemy ruszyć się ze strefy spadkowej. To świadczy o specyfice tego sezonu - powiedział.
Serb dodał jednak, że myśli, że to dobry początek, bo z dwóch trudnych meczów drużyna wyciągnęła bardzo dużo. - Teraz naszym zadaniem jest, by to tempo podtrzymać, a nawet podkręcić, co nie będzie łatwe. Ale zrobimy wszystko, by tak się stało - obiecał.
Vukovicia zapytano jeszcze o mecz w Gdyni i rzut karny, który najpierw został przez Damiana Sylwestrzaka podyktowany, a potem - po analizie VAR - odwołany. Vuković nie emocjonował się tym za bardzo. Przyznał jednak, że podczas meczu miał taką samą pierwszą myśl, jak arbiter. - Nasz zawodnik został staranowany przez przeciwnika, mając wygraną pozycję, bramkę i bramkarza przed sobą. Obrońca zagrał też piłkę, ale to nie odgrywa roli, jak jest popchnięcie, a nawet kopnięcie atakującego - powiedział i dodał, że VAR miał reagować w sytuacjach klarownych, w sytuacjach, gdy sędzia główny popełnił oczywisty błąd. A tu czegoś takiego nie było. - Szkoda, ale obiektywnie trzeba przyznać, że to był mecz na remis. Punkt jest zasłużony także dla Arki. Takie mecze można oczywiście wygrać, mając jedną taką sytuację, którą się wywalczy. Karny byłby dużą szansą, ale to już historia, patrzymy na to, co przed nami - stwierdził.
Trenera Widzewa zapytano też w ogóle o błędy, jakie często zdarzają się sędziom. Vuko przyznał, że to prawda, że niektóre są trudne do zaakceptowania. - Człowiek jest wtedy bezradny, myśli, co mógłby zrobić. Wydaje mi się jednak, że musimy być skupieni na naszych działaniach. Może karta się odwróci i będzie jakaś nieoczywista decyzja na naszą korzyść? Może tak się stanie? Nie chcę się w tej chwili na tym skupiać. Musimy patrzeć, jak możemy poprawić naszą grę, co robić na boisku tak, by trudno było nam przeszkodzić - powiedział.
Vuković: "Nie jestem jeszcze wystarczającym autorytetem dla kibiców"
Przed jego zespołem mecz z Górnikiem w niedzielę. - Nie jest to najłatwiejszy terminarz, jaki można sobie wyobrazić na początek pracy, ale nie mam na to wpływu. Mamy tydzień, by pod kątem rywala przygotować. Górnik jest wciąż w walce o oba trofea: Puchar Polski i mistrzostwo i to mówi samo za siebie. Myślę jednak, że pokazaliśmy z Lechem, że od nas też trochę zależy, gramy też na naszym stadionie. Nie jestem jeszcze wystarczającym autorytetem dla kibiców, ale muszą sobie zdawać sprawę, jak dużą siłą mogą być dla nas, to może być nasza przewaga w tym meczu - stwierdził trener i dodał, że mecze u siebie mogą być kluczowe do końca sezonu.
Vuković wydaje się mieć bardzo pragmatyczne podejście. Widać, że przygotowuje się do meczu pod rywala. - Każdy mecz jest inny. Na Arkę nastawiliśmy się na dużo bezpośredniej gry, gry w powietrzu. Arka u siebie regularnie to proponuje. Dwie bramki strzeliła Legii, Lechii, GKS-owi. Trzy w wyjazdowym meczu w Płocku. Było czuć, że są w swoim dobrym momencie. Chwała zespołowi, że był na to gotowy. Gdybyśmy tylko odrobinę byli świadomi tego, co nas może czekać, to po 30- minutach byłoby trudno odwracać wynik. To było kluczem - wyjaśił dodał: - W spotkaniu z Górnikiem będzie mniej gry w powietrzu. Boisko będzie trudne. Będę zwolennikiem tego, by eliminować ryzyko rozgrywania piłki pod naszą bramką. Nie potrzebujemy tego, nie potrzebujemy sobie utrudniać. Połowa przeciwnika jest idealna, na to, by pokazać umiejętności stricte piłkarskie i do tego będziemy dążyć.
Proste rozwiązania i stabilizacja - to wydaje się planem na najbliższe mecze trenera Vukovicia. - To, czego najbardziej teraz potrzebujemy, to stabilizacja. Gdybym co mecz zmieniał skład, to by mi nie starczyło czasu na nic. Jest za późno na próby i testy. Nawet, jak będzie przerwa na kadrę i to sporo zawodników wyjedzie, będę szukał jak największej stabilizacji w składzie. Myślę, że w podobnym gronie musimy znaleźć drogę do utrzymania - stwierdził Vuko.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.