Nie milkną echa zdarzenia z 72. minuty meczu Arka - Widzew rozegranego w niedzielę. Był remis 0:0, ale goście mogli mieć okazję do zdobycia gola z rzutu karnego. Sędzia Damian Sylwestrzak bez wahania uznał, że Oskar Kubiak sfaulował w polu karnym Marcela Krajewskiego. Widzewiacy cieszyli się z szansy, zapewne wybierali już strzelca. Ale do akcji wkroczył VAR i Szymon Marciniak. Arbiter z Płocka miał wątpliwości i zaraził nimi Sylwestrzaka. Ten podbiegł do monitora i ustalono, że jednak karnego nie było.
Tę decyzję poparł ekspert Canal+ Sport Adam Lyczmański. - To była walka o piłkę, twarda męska gra. Jest tu położna ręka na plecach, ale gracz Arki zagrywa piłkę. Czy piłkarz Widzewa wygrywa pozycję? Moim zdaniem nie. Zdania są podzielone, ale moja ocena jest taka, że karnego tu nie ma - powiedział i dodał, że pochwala decyzję Szymona Marciniaka, bo: - Nie doprowadził do wypaczenia wyniku.
Nie wszystkich to przekonało. Widzewowi należał się karny m.in. zdaniem Cezarego Kucharskiego, byłego piłkarza m.in. Legii Warszawa. Wątpliwości nie ma też Tomasz Łapiński, legenda Widzewa, ekspert TVP Sport. Na portalu X napisał: "Absurdalne tłumaczenie VAR. Krajewski ma wygraną pozycję - to klucz do oceny! Kubiak go taranuje, dlatego ma szanse trafić piłkę. Jak można w ocenie zlekceważyć impet gracza Arki?" - zapytał publicznie.
Sędzia meczu Arka - Widzew tłumaczy
Portal Meczyki.pl połączył się w poniedziałek z sędzią Sylwestrzakiem, który pokrętnie tłumaczył zmianę decyzji. Można było odnieść wrażenie, że on byłby jednak za podyktowaniem karnego. Raczej nie przekonał tych, którzy uważają, że faulu Kubiaka na Krajewskim nie było.
"Mamy protokół VAR i działaliśmy zgodnie z nim. Z boiska podjąłem decyzję o rzucie karnym - wtedy automatycznie otwiera się protokół VAR, bo sędzia VAR musi sprawdzić, czy ten rzut karny jest prawidłowy. No i sprawdził i według niego nie był prawidłowy, więc zaprosił mnie do ekranu. Stojąc przed ekranem, nie zastanawiam się, czy to sytuacja czarno-biała, czy nie. Stoję, oglądam i chcę podjąć jak najbardziej sprawiedliwą decyzję. I zgodnie podjęliśmy taką decyzję, by ten rzut karny odwołać" - powiedział m.in. Sylwestrzak.
I dalej: "To jest taka sytuacja, że pan [Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl - przyp. ŁS] będzie miał swoje zdanie, inne osoby - swoje. Niestety, to jest najgorszy rodzaj sytuacji dla sędziego. Życzylibyśmy sobie, że jak podejmujemy decyzje z boiska lub po podejściu do ekranu, to nikt w żaden sposób nie mógłby ich zakwestionować. My tych sytuacji sobie nie reżyserujemy, ani nie wybieramy. Taka się zdarzyła i trzeba ją ocenić w sposób jak najbardziej sprawiedliwy. Proszę postawić się w mojej sytuacji: kiedy podchodzę do ekranu, oglądam tę sytuację, to moim zadaniem jest podjąć jak najbardziej sprawiedliwą decyzję. Na żywo wyglądało mi to na rzut karny, ale później jest prawda ekranu, gdzie możemy zobaczyć sobie tę sekwencję. Stojąc tam i chcąc być jak najbardziej sprawiedliwym, nie podyktuję rzutu karnym, przy którym są znaki zapytania. A tutaj są. Obrońca w sposób wyraźny zagrywa piłkę. Na boisku wyglądało to tak, że najpierw jest atak w plecy, a później zagrana jest piłka, ale na ekranie jest trochę inaczej. Gdybym mógł wybierać sobie sytuacje [do oceny], to takiej bym sobie nie wybrał - myślę, że żaden z sędziów by tego nie zrobił. Chcieliśmy postąpić w sposób jak najbardziej sprawiedliwy. Mówię od kuchni, jak to wyglądało - nie chowam się przed tym, pokazuję, jak to ocenialiśmy. Ta sytuacja jest po prostu trudna".
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.