Reklama
Reklama
Reklama

ROZMOWA TYGODNIA. Medalista mistrzostw świata: „Ładnej piłki naoglądałem się na ŁKS-ie”

Czas 3 min czytania
ROZMOWA TYGODNIA. Medalista mistrzostw świata: „Ładnej piłki naoglądałem się na ŁKS-ie”
Marek Dziuba to legendarny piłkarz i trener ŁKS-u. Z reprezentacją Polski zajął trzecie miejsca na mistrzostwach świata. Jak ocenia styl i szanse obecnej drużyny narodowej? A jak było 40 lat temu?
Reklama

Marek Dziuba to wybitny piłkarz ŁKS-u i trener, który z łodzianami zdobył mistrzostwo kraju. Grał w reprezentacji na mistrzostwach świata w 1982 roku. Nasza drużyna narodowa zajęła wtedy trzecie miejsce. To największy i ostatni sukces reprezentacji Polski. Dziuba, w składzie pojawił się w trzecim meczu, w którym mierzyliśmy się z Peru. Zajął miejsce kontuzjowanego Jana Jałochy i rozegrał pozostałe cztery spotkania. Wtedy podobnie jak i teraz, Polacy zaczęli mistrzostwa od bezbramkowego remisu.

Reklama

Czytaj także: Trener ŁKS-u o mistrzostwach świata.

Zaczynają się mistrzostwa świata. Czego powinniśmy oczekiwać od naszej reprezentacji?

Reklama

Marek Dziuba: Nie nastawiam się na nic. Widziałem mecz z Chile, ładnej piłki naoglądałem się w tym sezonie na ŁKS-ie. Naprawdę warto iść i zobaczyć jak grają ełkaesiacy. Ważne żebyśmy byli skuteczni. Może w tej pragmatycznej grze trenera Michniewicza jest jakaś metoda? Wszystko zweryfikuje turniej.

Pan wraz z kolegami, na mistrzostwach świata zajął trzecie miejsce. Co było waszą najmocniejszą stroną?

– Nie wiem. Inne czasy, trudno mi ocenić. Ostatnio przeczytałem opinię, że Arabia Saudyjska może sprawić niespodziankę, bo wszyscy piłkarze grają w rodzimej lidze i doskonale się znają. U nas też tak było. Oprócz Laty i Szarmacha wszyscy graliśmy w Polsce. Mamy świetnych piłkarzy takich jak Lewandowski i Zieliński, ale nie umiemy wykorzystać pełni ich potencjału.

Reklama

Arabia już sprawiła niespodziankę. Pokonali Argentynę, faworytów do złotego medalu.

Oglądałem ten mecz i muszą przyznać, że Argentyną zadecydowała skuteczność. Oddali trzy strzały, zdobyli dwie bramki. Byli agresywni, dużo biegali. Wydaje mi się, że Argentyńczycy nie spodziewali się tego.

Czytaj także: Piłkarze ŁKS-u przewidzieli niespodziankę.

Reklama

Zremisowaliśmy bezbramkowo z Meksykiem. To sukces czy porażka?

– Jest niedosyt po tym meczu. Gra była jaka była, ale gdybyśmy wykorzystali karnego to dowieźlibyśmy trzy punkty. Teraz trzeba się dalej męczyć. Byłby jakiś pozytyw, bo styl w jakim gramy nie robi wrażenia.

Ktoś szczególnie pana zawiódł?

Reklama

– Zawodnicy, na których najbardziej liczyłem nie grali tak jak sobie tego życzyłem. Szymański, który wyróżnia się w Holandii, Zieliński z Napoli, nie grali tak jak w klubach. Dwa najważniejsze ogniwa obok Lewandowskiego, nie spełniły moich oczekiwań.

Wy też zaczęliście od remisu. Może ten punkt był jednak cenny?

– Zaczęliśmy od remisów z Włochami i Kamerunem, potem poszło. My już myślimy o Argentynie, że to będzie decydujący mecz w walce o wyjście z grupy. Najpierw pokonajmy Arabię.

Reklama

Minęło tyle czasu, a żadne piłkarskie pokolenie nie powtórzyło waszego sukcesu. Czy teraz może się to udać?

– Zawsze będę trzymał kciuki za reprezentację. Przydałoby się, żeby ktoś powtórzył nasz sukces. Minęło 40 lat, a wy nadal do mnie dzwonicie, pytacie jak to było, czyli jakoś zapisałem się w historii naszej piłki.

Który moment mistrzostw wspomina pan po latach najlepiej?

Reklama

– Wiadomo, że mecz o trzecie miejsce. Wspomnienia mam do końca życia. Wznieśliśmy się na wyżyny swoich umiejętności. Nie wydaje mi się, żeby tę kadrę było na to stać, ale czas pokaże.

Z Markiem Dziubą rozmawiał Filip Kijewski.

Wspomnienia z mundialu w Hiszpanii

W 1982 roku ukazała się książka Andrzeja Makowieckiego – „Espana’82. Nerwy, radość, zwątpienie, zwycięstwo„. Łódzki dziennikarz z reprezentantami Polski spędził cały turniej. Makowiecki pisze w niej, że Dziuba po meczach na mistrzostwach świata wzbudzał zainteresowanie hiszpańskich klubów i prawdopodobnie gdyby nie obowiązujące wtedy przepisy, które sprawiały, że Polscy piłkarze mogli wyjechać z kraju dopiero po ukończeniu 30 roku życia, być może ŁKS wytransferowałby swojego piłkarza do La Liga.

Makowiecki, w drodze powrotnej z Hiszpanii przeprowadził wywiad z Dziubą. 27-letni piłkarz tak zapamiętał pobyt na największym turnieju piłkarskim.

Do końca pierwszej połowy byłem spięty, zdenerwowany. Wiedziałem, że ciąży na mniej wielka odpowiedzialność. Mieliśmy świadomość upływającego czasu. Jak tu zdobyć pierwszą bramkę? W drugiej połowie wpasowałem się do gry, rozbiegałem, pomógł mi w tym Grzegorz Lato – wspomina w niej swój debiut na mistrzostwach świata obrońca ŁKS-u.

– Najlepszy mecz na mundialu rozegrałem ze Związkiem Radzieckim. Grałem dobrze i wraz z całą drużyną potwierdziliśmy, że należy nam się medal. Dzięki temu zwycięstwu weszliśmy do półfinału.

Legendarny ełkaesiak, wzorem dzisiejszych dziennikarzy stworzył swój ranking najlepszych i najgorszych zawodników mistrzostw świata.

– Najlepszym piłkarzem mistrzostw był Lato. Oprócz niego dobrze grali Zico, Rossi, Zbyszek Boniek.

– Maradona zawiódł. Wielu piłkarzy miało przebłyski. Zawodników nie rozlicza się za przebłyski, ani za jeden udany mecz. W takiej imprezie trzeba oceniać ich kompleksowo – podsumował Dziuba.

Dziuba oprócz srebrnego medalu (wtedy za trzecie miejsce przyznawano medal ze srebra), przywiózł z mundialu jeszcze jedną „pamiątkę” na całe życie. Francesco Graziani, napastnik reprezentacji Włoch brutalnie sfaulował ełkaesiaka rozcinając mu skórę pod okiem. Zapytany o to czy nazwie swojego przeciwnika boiskowym bandytą odpowiedział w swoim stylu:

– Wolałbym uniknąć epitetów. Nawet mimo blizny, którą noszę pod okiem.

Piłka nożna

ŁKS ŁódźMarek Dziubamistrzostwa świata

Dodaj komentarz

Reklama