PGE GiEK Skra Bełchatów w hitowym meczu na koniec roku
PGE GiEK Skra Bełchatów w ostatnim spotkaniu PlusLigi w 2025 roku zmierzyła się w energetycznych derbach z PGE Projektem Warszawa na wyjeździe.
Faworytem, mimo wyższej pozycji w tabeli Skry, był naszpikowany gwiazdami zespół gospodarzy. Niech świadczy o tym fakt, że Reprezentant Polski - Bartosz Bednorz w PGE Projekcie Warszawa zarabia więcej, niż wszyscy przyjmujący PGE GiEK Skry Bełchatów razem wzięci.
Bełchatowianie mieli dodatkowy problem w postaci choroby Antoine’a Pothrona. Francuz był w składzie i pojawił się nawet na boisku, ale nie był w pełni dysponowany.
Drugi set był kluczowy. PGE GiEK Skra Bełchatów bez punktów w stolicy
Pierwszy set zupełnie nie wyszedł PGE GiEK Skrze Bełchatów. Już po pierwszych trzech akcjach warszawiacy prowadzili 3:0, gdy Szalacha posłał piłkę w aut. Skra na chwilę zdołała złapać kontakt, ale bardzo szybko Projekt zaczął budować ogromną przewagę. Firlej ustrzelił Chitigoia zagrywką i było już 14:7. W tej partii goście nie zdołali nawiązać już walki i przegrali 14:25.
Druga odsłona zaczęła się identycznie jak pierwsza. Po autowym ataku Chitigoia było 3:0 dla PGE Projektu Warszawa. Tym razem Skra zdołała jednak wyrównać i prowadzić wyrównaną walkę ze stołeczną ekipą. Po ataku El Grouiego mieliśmy remis 4:4. Podopieczni trenera Stelmacha prowadzili nawet 10:8 po ataku ze środka Bartłomieja Lemańskiego. Obie drużyny walczyły o zwycięstwo do samego końca. W pewnym momencie wydawało się, że żółto-czarni są już naprawdę blisko wyrównania, bo prowadzili 23:21. Wtedy jednak Projekt wygrał trzy kolejne akcje i to on miał piłkę setową. Gra toczyła się na przewagi. Najpierw inicjatywę mieli warszawiacy, ale później po kontrze El Grouiego to PGE GiEK Skra Bełchatów wyszła na prowadzenie 28:27. Bolączką gości były jednak zagrywki. Tylko w końcówce popsuli cztery z sześciu i ostatecznie przegrali drugą partię 29:31.
Trzeci set znów rozpoczął się od przewagi gospodarzy, którzy prowadzili 5:2. Później PGE GiEK Skra Bełchatów zanotowała jednak serię pięciu punktów z rzędu i to ona miała dwa oczka przewagi (7:5). Do końca jedni i drudzy nie odpuszczali. W końcówce drugiej partii Bartłomiej Lemański w końcu pokazał siłę na zagrywce, co przez większość tego meczu mu nie wychodziło. Środkowy Skry wyprowadził tym samym swój zespół na prowadzenie 20:18. Później na zagrywce pojawił się jeszcze Antoine Pothron, który dwukrotnie posłał asa serwisowego. Tym razem bełchatowianie nie wypuścili z rąk prowadzenia i wygrali 25:20.
W czwartej partii Skra zawaliła jednak początek. Potężne bomby z pola serwisowego posyłał Linus Weber. Bełchatowianie mieli olbrzymi problem z przyjęciem zagrywki Niemca. Przy stanie 9:4 dla Projektu Krzysztof Stelmach poprosił o przerwę. Wydawało się, że Projekt pewnie zmierza po zwycięstwo, ale gospodarze sami zaczęli popełniać błędy. Linus Weber zepsuł atak, co pozwoliło Skrze złapać kontakt i przegrywała już tylko 12:13. PGE GiEK Skra miała kilka kontr, których nie potrafiła jednak wykorzystać, co napędziło na nowo Projekt. Fantastyczną wystawą popisał się Firlej, który wpadł przy tym pod stolik sędziowski. Projekt z niemożliwego zdobył bardzo cenny punkt i wyszedł na prowadzenie 20:17. Morale Skry się załamało i podopieczni Krzysztofa Stelmacha przegrali 18:25.
Po tym meczu PGE GiEK Skra Bełchatów spadła z trzeciego na czwarte miejsce. Warszawiacy natomiast zostali nowym liderem Plus Ligi.
MVP: Jan Firlej
PGE Projekt Warszawa 3:1 PGE GiEK Skra Bełchatów
PGE Projekt: Tillie, Kłos, Firlej, Bednorz, Kochanowski, Weber, Wojtaszek (L); Firszt, Gomułka, Kozłowski
PGE GiEK Skra: Łomacz, El Groui, Szalacha, Żakieta, Chitigoi, Lemański, Szymura (L); Wiśniewski, Pothron, Kędzierski (L), Kubicki, Krzysiek
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.