Reklama
Reklama
Reklama

Widzew Łódź na remis z GKS-em Tychy w drugim sparingu

Czas 3 min czytania
Widzew Łódź na remis z GKS-em Tychy w drugim sparingu

Widzew.com/Marcin Bryja

Widzew Łódź drugi letni sparing przed startem sezonu w ekstraklasie rozegrał już na własnym terenie. Nie w Sercu Łodzi, a na boisku treningowym przy ul. Małachowskiego podopieczni Janusza Niedźwiedzia zremisowali z GKS-em Tychy 1:1.

Kolejna szansa dla nowych graczy Widzewa Łódź i powrót do Łodzi byłego Ełkaesiaka

Do występu od pierwszej minuty w drugim letnim sparingu Janusz Niedźwiedź desygnował trzech nowych zawodników. W trzyosobowym bloku obronnym obok Kreuzrieglera oglądaliśmy zarówno Serafina Szotę, jak i Mateusza Żyro. W środku pola natomiast w wyjściowej jedenastce znalazł się Juljan Shehu, który spotkanie z Lechem przy Bułgarskiej zaczął na ławce. Dziś wśród rezerwowych na swoją szansę czekał z kolei najnowszy nabytek Widzewa, Bożidar Czorbadzijskij. Po stronie GKS-u Tychy mieliśmy szczególnie jedną interesującą postać. Chodzi oczywiście o Antonio Domíngueza, który zamienił ŁKS właśnie na klub z Tychów. Z innych ciekawostek: Widzew Łódź zagrał dzisiaj z GKS-em Tychy piłką, którą łodzianie będą rywalizować w PKO Ekstraklasie

Reklama

Twarda gra na początku meczu przy ul. Małachowskiego

Bardzo agresywnie zaczęli zawodnicy jednej i drugiej drużyny, mimo że to przecież tylko sparing. Już w 2. minucie na murawie przy ul. Małachowskiego leżał zawodnik gości po ostrym wejściu Juljana Shehu. 7 minut później Albańczyk został podobnie potraktowany przez rywali, ale nowy gracz Widzewa szybko się podniósł i kontynuował grę. 

Od początku dużo lepiej w piłkę grali zawodnicy prowadzeni przez Janusza Niedźwiedzia. Łodzianie może nie stwarzali zagrożenia pod bramką Konrada Jałochy, ale to oni dłużej byli w posiadaniu futbolówki i męczyli rozgrywaniem piłki swoich rywali. 

Pierwszy celny strzał na bramkę w tym spotkaniu oglądaliśmy jednak za sprawą GKS-u Tychy. Patryk Mikita znalazł sobie trochę miejsca przed szesnastką Widzewa i oddał płaskie i lekkie uderzenie. Z takim z łatwością sobie jednak poradził Łytwynenko. Było to potwierdzenie przewagi gości, bowiem to oni po upływie pierwszego kwadransa przejęli inicjatywę w Łodzi i zdecydowanie częściej utrzymywali się w posiadaniu piłki. 

W 25. minucie tak, jak w przed tygodniem w Poznaniu, mieliśmy przerwę na uzupełnienie płynów, bowiem temperatura po godzinie 12:00 sięgała blisko 30°C. 

Do 40. minuty na boisku nie działo się za wiele. Gra toczyła się głównie w środku pola. Ale w końcówce najpierw ładnie zachował się Juljan Shehu. Albańczyk dynamicznie zszedł na prawą nogę i uderzył na bramkę Jałochy. Futbolówka otarła się o jednego z piłkarzy GKS-u i wyszła na rzut rożny. Łodzianie korner rozegrali krótko i chyba nie tak jak planowali, bo tyszanie wypchnęli Widzewiaków na sam środek boiska. Gospodarze wrócili jednak pod pole karne GKS-u, gdzie zza szesnastki sytuacyjnie uderzył Mattia Montini. Włoch z półobrotu przymierzył na bramkę Jałochy i naprawdę ładnym i niesygnalizowanym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. 

Na drugą odsłonę Janusz Niedźwiedź puścił w bój Bartłomieja Pawłowskiego, Patryka Lipskiego, Ernesta Terpiłowskiego, Bartosza Guzdka, Karola Danielaka, Patryka Stępińskiego i Henricha Ravasa. Zasąpili oni Kreuzrieglera, Zielińskiego, Kuna, Hansena, Nunesa, Montiniego i Łytwynenkę.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE>>>Prezes Widzewa chwali klubowy autokar i… zapowiada kolejne transfery

Widzew Łódź lepszy w ataku i gorszy w obronie po zmianie stron

Po zmianie stron Widzewiacy kontynuowali dobrą grę z końcówki pierwszych 45 minut. W 50. minucie Patryk Lipski płaskim podaniem znalazł w polu karnym Ernesta Terpiłowskiego, który szybkim uderzeniem był bliski podwyższenia rezultatu, ale były gracz Termaliki trafił tylko w słupek. Po zmianach personalnych Widzew o wiele składniej rozgrywał swoje akcje i stwarzał dużo więcej zagrożenia pod bramką GKS-u Tychy. Początek drugiej polowy to też świetne minuty w wykonaniu Juljana Shehu, który imponował długimi podaniami, rozrzucającymi akcję na skrzydła. 

Na boisku pojawił się w kolejnych minutach także młody Adam Dębiński, ale zaraz po wejściu na plac gry w nieodpowiedzialny sposób stracił piłkę przy wyprowadzeniu, czym naraził na niebezpieczną kontrę swoją drużynę. 

W 78. minucie Widzewiacy całkowicie zaspali. Futbolówka egzekwowana z rzutu rożnego została zgrana na bliższym słupku przez jednego z zawodników gości i zaskoczyła całą defensywę łódzkiego klubu. Piłkę z najbliższej odległości wpakował do bramki Daniel Rumin. Tyszanie po zdobyciu gola dalej grali bardzo wysoko, atakując piłkarzy Widzewa już na wysokości łódzkiego pola karnego. Właśnie tak w 83. minucie do błędu zmuszony został Henrich Ravas, który oddał piłkę Danielowi Ruminowi. Zawodnik GKS-u próbował lobować słowackiego golkipera, ale zrobił to za słabo. 

Na 5 minut przed końcem świetne prostopadłe podanie odebrał Bartosz Guzdek. Napastnik Widzewa zabrał się z piłką, ale mając przed sobą tylko bramkarza bardzo długo zwlekał z oddaniem strzału. Ostatecznie jeden z defensorów zdążył wrócić i przerwać akcję Guzdka. 4 minuty później znów ze świetnej strony pokazał się natomiast Juljan Shehu. Albańczyk cudownie jednym dotknięciem piłki minął dwóch rywali, znalazł sobie miejsce na oddanie strzału i oddał niezłe uderzenie na bramkę Dany. Bramkarz GKS-u zdołał jednak złapać piłkę. 

Akcja Shehu była ostatnią groźną sytuacją w tym spotkaniu. Widzew Łódź po zwycięstwie w Poznaniu, tym razem remisuje z pierwszoligowym GKS-em Tychy 1:1. 

Reklama

Widzew Łódź – GKS Tychy 1:1
1:0 – Mattia Montini 42′
1:1 – Daniel Rumin 78′

Widzew: Łytwynenko (Ravas 46’) – Żyro (Dębiński 70’), Szota, Kreuzriegler (Stępiński 46’) – Zieliński (Danielak 46’), Shehu, Kun. (Lipski 46’), Gołębiowski, Hansen (Terpiłowski 46’), Nunes (Pawłowski 46’) – Montini (Guzdek 46’)

GKS Tychy: Jałocha (Dana 46’) – Pipia (Mańka 46’), Połap (Szymura 46’), Kargulewicz (Dzięgielewski 46’), Nedić, Krężelok (Ploch 46’), Jaroch (Domínguez 46’), Malec (Żytek 46’), Mikita (Wołkowicz 46’), Mudimu (Rumin 46’), Czyżycki (Kozina 46’).

Reklama

Piłka nożna

piłka nożnaPKO EkstraklasaWidzew Łódź

1 Komentarz

  • Cytując fragment relacji sparringu Widzewa z Tychami, dowiadujemy się, że nie rozegrano go w Sercu Łodzi. Wobec tego dobrze byłoby dowiedzieć się gdzie jest to serce, bowiem Tępy kibic jako rodowity łodzianin, jest przekonany, że gdziekolwiek ono jest, to na pewno nie ma go na Widzewie.

Dodaj komentarz

Reklama