Reklama
Reklama
Reklama

Ekspresowe wdrażanie Patryka Lipskiego do Widzewa

Czas 2 min czytania
Ekspresowe wdrażanie Patryka Lipskiego do Widzewa

Patryk Lipski pojechał z Widzewem do Olsztyna/fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Wydaje się, że wobec przymusowej pauzy Dominika Kuna, do jedenastki Widzewa wskoczy Patryk Lipski. Jak się okazuje, nie jest to takie oczywiste.

Reklama

Dominik Kun od dawna zajmuje w środku pola miejsce mającego kłopoty zdrowotne Juliusza Letniowskiego. 28-letni piłkarz ustawiany jest obok Marka Hanouska. I nie zawodzi. W piątek w meczu ze Stomilem Olsztyn Kun miał duży udział przy zdobyciu drugiego gola. W ogóle to najlepszy asystent w Widzewie w tym sezonie i czołowy w całej lidze. Teraz jednak go zabraknie. W spotkaniu z Górnikiem Polkowice będzie musiał pauzować za cztery żółte kartki. Tak samo będzie w przypadku Daniela Tanżyny (już osiem kartek). Jest jednak dość oczywiste, że kapitana drużyny po prawej stronie obrony zastąpi Patryk Stępiński wracający po przerwie też spowodowanej nadmiarem kartek. A kto następcą Kuna?

Mucha, Lipski, a może nowe ustawienie Widzewa?

– Dominik jest bardzo ważną postacią naszej drużyny. Ale wierzę, że ktokolwiek wyjdzie w składzie za niego, godnie go zastąpi – mówi trener Janusz Niedźwiedź. I dodaje, że jeszcze nie wie, kto zajmie jego miejsce w składzie. – Jeszcze jest za wcześnie. Mamy Patryka Muchę, mamy Patryka Lipskiego, możemy też zmienić ustawienie na 5-3-2. Mamy możliwości zmian – powiedział.

Reklama

Odpada Ernest Terpiłowski, bo chociaż grywał w przeszłości w środku drugiej linii, to Niedźwiedź twierdzi, że to gracz na inne pozycje – na oba skrzydła, albo do ataku, np. w ustawieniu z dwójką napastników. On w rywalizacji o miejsce po Kunie się więc nie liczy.

CZYTAJ TEŻ: Co cieszy po meczu Widzewa. Siedem powód do radości

Kandydatem numer jeden wydaje się Lipski. 27-letni piłkarz dołączył do Widzewa w ostatni czwartek, ale było jeszcze za wcześnie na debiut. Były zawodnik Piasta Gliwice pojechał jednak z zespołem do Olsztyna. – Chcieliśmy, by już się z nim integrował. Był też na odprawie. Rozmawiałem z nim i mówiłem mu, czego oczekujemy – opowiada Niedźwiedź.

Reklama

Lipski ma tydzień, by zrozumieć, o co chodzi

Skoro Widzew go sprowadził, to wydaje się oczywiste, że wejdzie do składu, tym bardziej, że jest taka potrzeba. Trener Widzewa powtarzał jednak wielokrotnie, że nowi piłkarze w kadrze potrzebują czasu, by zrozumieć filozofię gry jego drużyny. Kristoffer Hansen i Martin Kreuzriegler są w Widzewie już od wielu tygodni, za nimi dziesiątki treningów, sparingi, zgrupowania i ligowe mecze, a Niedźwiedź jeszcze w poniedziałek w klubowym radiu powtórzył, że obaj wciąż potrzebują trochę czasu. Co dopiero więc Lipski, który w niedzielę, gdy czerwono-biało-czerwoni zagrają z Górnikiem Polkowice, będzie widzewiakiem dopiero od półtora tygodnia.

– To zawodnik na tę pozycję. Mamy tydzień, by z nim popracować i go przygotować – mówi trener i dodaje w swoim stylu:

– Nie jest łatwo wejść w nasze mechanizmy. Jest wiele zależności w grze i nie da się ich od razu załapać. Oczywiście, im piłkarz ma większy zmysł do gry kombinacyjnej, doświadczenia, kreatywności i dojrzałości taktycznej, tym jest w stanie szybciej wszystko zrozumieć i wejść do drużyny. Będziemy go obserwować, jak wykonuje zadania i zobaczymy, czy będzie gotowy w niedzielę. Koło weekendu będziemy wiedzieć, czy Patryk będzie gotowy do gry od początku, czy pojawi się na boisku w trakcie meczu – mówi Janusz Niedźwiedź.

Reklama

Pozostaje jeszcze kwestia przygotowania fizycznego Lipskiego, który przez ostatnie półtora miesiąca trenował z czwartoligowymi rezerwami Piasta Gliwice. On sam przekonywał, że jest przygotowany. – Był w treningu, grał mecze kontrolne, ale musimy zobaczyć, czy jest gotowy – mówi Niedźwiedź.

Piłka nożna

Patryk LipskiWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama