Sezon 2025/2026 zakończył się w sobotę i teraz dziennikarze podsumowują to, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach. Za nami m.in. wybory najlepszych w rozgrywkach, a my pobawiliśmy się w wybory wyróżniających się w Widzewie.
Ale tak samo często komentuje się to, co zawiodło, a raczej kto zawiódł. Wielu fachowców wśród największych rozczarowań sezonu wymienia też nazwiska związane z Widzewem: Żeljko Sopić, Patryk Czubak, Igor Jovićević, Andi Zeqiri, Osman Bukari, a nawet - chociaż naszym zdaniem nie zawiódł całkowicie - Mariusz Fornalczyk.
Chyba najczęściej pada nazwisko Ghańczyka i nic dziwnego, bo Widzew kupił go zimą z Austin FC za 5,5 miliona euro, co jest rekordem polskiej ekstraklasy. Ten transfer wręcz zszokował środowisko.
Tym większe było rozczarowanie, bo na boisku Bukari zawiódł. A poza boiskiem ci, którzy powinni pomóc mu w Polsce, w Łodzi i w Widzewie. Ci, którzy nie dali mu szansy, ci, którzy nie załatwili pozwolenia na pracę, a nawet osoby, które wysłały go pod stadion, by rozdawał kwiaty na Dzień Kobiet, co sprawiło, że z Bogu ducha winnego piłkarza śmiali się w całej Polsce.
Bukari wystąpił tylko w ośmiu meczach, pięć razy był w pierwszym składzie. Oddał cztery strzały, z czego tylko jeden był celny. Z 47 pojedynków, jakie stoczył, 19 wygrał. A z 13 dryblingów udanych miał 7. To tylko kilka jego statystyk.
Osman Bukari nie grał w Sercu Łodzi
Można mieć żal także do trenera Aleksandara Vukovicia, bo Serb nie dał 27-latkowi zagrać ani razu w Sercu Łodzi. Po murawie stadionu Widzewa (ale tej starej, zniszczonej i zmrożonej) Bukari biegał tylko dwa razy: w styczniu i lutym. Sprowadzasz piłkarza z zagranicy za rekordowe pieniądze, płacisz mu ogromną pensję i nie dajesz mu grać - gdzie tu sens i logika? A trzeba dodać, że Bukari nie miał kontuzji.
Co dalej z Ghańczykiem, wszak kontrakt ma aż do 2030 roku? Jeszcze w trakcie sezonu pojawiały się plotki, że po jego zakończeniu Widzew będzie chciał się piłkarza pozbyć, pisano m.in. o możliwości jego powrotu to ligi serbskiej, której był gwiazdą. Klub to dementował. Teraz przemówił sam Robert Dobrzycki. Właściciel Widzewa udzielił wywiadu portalowi Interia.
- Bukari jest w klubie, jest naszym zawodnikiem i planujemy grać z nim w następnym sezonie. Trzeba wziąć pod uwagę, że on przyjechał do Polski zimą z Teksasu i nie miał wiele czasu, by się pokazać. A gdy wszedł w swoim ostatnim starciu, to moim zdaniem zagrał poprawnie. To jest dobry piłkarz, trzeba mu dać więcej czasu i zobaczymy - powiedział szef.
Wygląda więc na to, że Bukari wejdzie do Widzewa jeszcze raz, z czystą kartą. I oby z prawdziwą szansą.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.