CV mocne, ale...czy Jovicević pasuje do Widzewa?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

CV mocne, ale...czy Jovicević pasuje do Widzewa? - Zdjęcie główne
Autor: Widzew.com | Opis: Trener Igor Jovicević.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWidzew zaczął ligę od falstartu i jest w strefie spadkowej. W klubie trzymają ciśnienie, ale czy trener Igor Jovicević na pewno jest szkoleniowcem, pod wodzą którego RTS w końcu odpali?
reklama

Koszmarny początek

Widzew rozpoczął rundę wiosenną w sposób, jaki mogli przewidzieć tylko najwięksi pesymiści. 0 punktów, bilans bramowy 1:4. Wyniki martwią, bo klub jest w strefie spadkowej. Martwi też jednak to, czy zespół pod wodzą Igora Jovicevicia będzie w stanie się obudzić i złapać serię zwycięstw, która jest mu potrzebna, by w lidze w pozostać. 

Przed rozpoczęciem sezonu przy Piłsudskiego postanowili zaryzykować, bo sprowadzono wielu nowych piłkarzy. Na papierze byli oni zdecydowanie lepsi od swoich poprzedników, ale tak duże zmiany to zawsze ryzyko, że drużyna będzie potrzebowała więcej czasu na zgranie się. Do tego doszły zmiany trenerów i w efekcie RTS kończył rundę na 15. pozycji. Zimą znów podjęto ryzyko, bo sprowadzono kolejnych siedmiu nowych zawodników. Tym razem - na papierze - jeszcze bardziej jakościowych. Ale tu ponownie pojawia się ryzyko dotyczące zgrania takiej kapeli.

reklama

No i faktycznie, drużyna Widzewa ma z tym ewidentny problem. Klub działał w tym okienku bardzo szybko, ale przy takiej skali zmian, nie ma to aż takie znaczenia- szczególnie na samym początku rundy. Jednak problem Widzewa to nie tylko niezgrana kadra, bo to owszem jest ważne, ale wydaje się, że najważniejszy jest brak konkretnej taktyki. 

Nowy trener, nowe nadzieje

Igor Jovicević jest trzecim trenerem, który w tym sezonie prowadzi Widzew. Poprzednicy mieli zbyt wiele wad. Żeljko Sopić chyba po prostu nie pasował do klubu , a Patryk Czubak to po prostu trener bez doświadczenia i jego współpraca z tą kadrą niemal od początku była skazana na porażkę. Jovicević wydawał się być kandydatem idealnym. Odnosił sukcesy w poprzednich klubach, prowadził Szachtar w Lidze Mistrzów, a przecież to tam docelowo ma zmierzać RTS. 

reklama

Po dołączeniu do Widzewa i przeprowadzeniu rozeznania uznałem, że tym, czego ta drużyna w tej chwili potrzebuje, jest doświadczony na rynku międzynarodowym szkoleniowiec z określoną wizją futbolu. Moje zadanie to spojrzenie strategiczne, długofalowe, dlatego też w porozumieniu z "Niko" i Piotrem rozpoczęliśmy rozmowy z Igorem. Co ważne: chcieliśmy właśnie tego trenera, który profilem doskonale pasuje do drużyny i będzie w stanie ją rozwijać. Zdaję sobie sprawę z faktu, że ogłoszenie nowego szkoleniowca dwa dni przed spotkaniem ligowym nie jest idealnym terminem, ale nie chcemy już tracić czasu. Po tym, jak udało nam się sfinalizować negocjacje, podpisaliśmy kontrakt i niezwłocznie ogłaszamy nowego trenera Widzewa - mówił po podpisaniu umowy ze szkoleniowcem Dariusz Adamczuk, pełnomocnik Zarządu ds. Sportu. Sam Adamczuk przyznał, że decyzję o zatrudnieniu Chorwata bierze w pełni na siebie. 

reklama

Wydawało się, że to strzał w dziesiątkę, bo faktycznie 51-letni miał bardzo duże doświadczenie, a przy tym emanował pozytywną energią i miał „aurę” zwycięzcy, kogoś niesamowicie ambitnego. Kogoś, kto do Widzewa obecnie pasuje. 

Jovicević jest znany głównie z pracy w Szachtarze i Łudogorcu. To tam odnosił największe sukcesy. Warto spojrzeć na to jaka jest ich specyfika, bo to szczególnie istotne w kontekście triumfów chorwackiego szkoleniowca. To kluby, których wartości kadr przewyższają wartości pozostałych zespołów kilkukrotnie. To oczywiście oznacza, że jakość zawodników, z którymi współpracował znacząco przewyższała jakość graczy z innych zespołów. To z kolei daje trenerowi duży komfort w kwestii przygotowania do meczu. Taktyka w zasadzie zawsze jest taka sama - chodzi o to, żeby dominować. Nie ma wątpliwości, że w ten sposób Jovicević chce też układać Widzew. I jest to spójne z wizją Roberta Dobrzyckiego, który w jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że chciałby, aby Widzew w każdym meczu miał kontrolę nad jego przebiegiem. To świetnie brzmi i z pewnościa marzy o tym każdy kibic czerwono-biało-czerwonych. Tylko czy łódzki zespół ma w tym momencie na tyle silna kadrę, by przyjąć takie założenia taktyczne?

reklama

Specyfika Ekstraklasy

Ekstraklasa to liga bardzo specyficzna. Ciężko znaleźć tak wyrównane rozgrywki. Po tym jak Legia przestała seryjnie zdobywać mistrzostwo Polski, tytuł w zasadzie wędruje od miasta do miasta. I nie jest to kurs między dwoma miastami. Od sezonu 2018/2019 mistrzami byli: Piast Gliwice, 2x Legia Warszawa, 2x Lech Poznań, Raków Częstochowa i Jagiellonia Białystok. Regularnie zmienia się też czołówka. Ten sezon pokazuje to najlepiej, bo w czubie tabeli są przecież Wisła Płock i Górnik Zabrze. W Polsce przez tyle lat nie powstał ani jeden prawdziwy hegemon. Nie ma też jakichś dużych różnic w samych wartościach zespołów. Według Transfermarkt, najdroższa jest kadra Lecha Poznań - 42.5 mln euro, drugi jest Raków - 42.3 mln euro. Trzeci jest Widzew - 40,9 mln euro. 

Dla porównania - w Bułgarii różnica między Łudogorcem a drugim w zestawieniu Levski Sofia wynosi ponad 23 mln euro. W Ukrainie między Szachtarem a drugim Dynamem Kijów aż 90 mln euro. To jest absolutna przepaść, o której w Polsce póki co nie ma mowy. 

To wszystko sprowadza się do tego, że trener Igor Jovicević może po prostu nie pasować do Widzewa. I nie dlatego, że jest słabym trenerem, ale dlatego, że jego metody skupione są wokół np. motywacji i tworzenia mentalu zwycięzcy, a nie wokół zawiłej taktyki. Nasza liga wielu osobom kojarzy się nadal z ligą drwali, ale prawda jest taka, że od paru lat, kluczową rolę odgrywa tu taktyka i elastyczność trenerów. W Ekstraklasie szkoleniowiec musi potrafić dostosować się do przeciwnika. No chyba, że wartość jego kadry jest 2-3 razy większa niż rywali, ale na to póki co się nie zanosi i to nawet mimo gigantycznych możliwości finansowych obecnego Widzewa. 

Nadzieję na nagłą odmianę gry Łodzian można jeszcze upatrywać w tym jak wyglądała praca chorwackiego szkoleniowca w zespole SK Dnipro-1. Zespół objął w we wrześniu 2020 roku i do przerwy zimowej jest bilans wyglądał tak: 2 wygrane, 1 remis, 7 porażek. Jednak po okresie przygotowawczym, Dnipro zaczęło wygrywać. Do końca sezonu wygrali sześć razy, cztery razy zremisowali i odnieśli tylko trzy porażki. Wspominał o tym sam Dariusz Adamczuk. Oby również w Widzewie ta karta się odwróciła.

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo