W sobotnim meczu w Płocku nie brakowało kontrowersji. Niestety to w ogóle powszechne w PKO BP Ekstraklasie, że arbitrzy popełniają poważne błędy. Nie pomogło wprowadzenie systemu VAR. Wiele na ten temat mogą powiedzieć w Widzewie. Nie tak dawno drużyna wyleciała z Pucharu Polski, bo sędziowie uznali nieprawidłową bramkę zdobytą przez Wisłę Kraków. Na początku tego sezonu arbitrzy mylili się na niekorzyść Widzewa na potęgę, wypaczając wyniki kilku meczów. Ofiarą tego był trener Żeljko Sopić, który wyleciał z pracy, m.in. dlatego, że zdobył zbyt mało punktów.
Czy Widzewowi należał się karny?
W Płocku wątpliwości budzi kilka sytuacji. Pierwsza to rzut karny dla Widzewa. W 32. minucie po dośrodkowaniu piłki w pole karne Sebastian Bergier chciał zagrać ją głową do Juljana Shehu, ale ta po drodze trafiła w rękę Marcus Haglinda-Sangre'a. Gracz Wisły powiększył w tej sposób obrys ciała, wybił piłkę, przeszkodził rywalom, więc oczywistym wydaje się, że Widzewowi należał się karny. Tym bardziej że zawodnik gospodarzy nie był ustawiony całkowicie tyłem do Bergiera, musiał go widzieć kątem oka, poza tym z całą pewnością zdawał sobie sprawę, że w polu karnym nie jest sam, a Bukari podaje nie do niego, a do któregoś ze swoich kolegów. Do tego w ostatniej fazie tej akcji, unosi rękę ku górze, a nie z nią ucieka.
To jednak nie przekonuje ekspertów. Rafał Rostkowski, były sędzia, który ocenia decyzje arbitrów dla TVP Sport, stwierdził jednoznacznie, że doszło do skandalu, a sędzia Patryk Gryckiewicz dyktując karnego (po analizie VAR), wypaczył wynik meczu. Karnego być nie powinno także zdaniem Adama Lyczmańskiego, eksperta Canal+ Sport, który analizuje kontrowersyjne sytuacje w Lidze+ Extra. - To jest naturalny ruch ciała. Absolutnie zawodnik nie może zostać za to ukarany - stwierdził.
Jego zdaniem gracz Wisły był za blisko piłkarza Widzewa, nie miał czasu na reakcję, był tyłem do rywala. - Co miał więcej zrobić? Czy wyskoczył tak, jak mu ciało pozwoliło? Uważam, że tak. To zupełnie naturalny wyskok piłkarza Wisły, który zostaje nastrzelony. Oglądając ten mecz, byłem przekonany, że Patryk Gryckiewicz odwoła tę decyzję - powiedział. I dodał, że to błąd sędziów, niepotrzebna interwencja VAR. - Dał się zmobbingować sędzia główny ku błędnej decyzji - stwierdził.
Czy Wiśle należał się karny?
W drugiej połowie do kontrowersji doszło w tym samym polu karnym, ale była to już strona Widzewa. W powietrznym pojedynku Lukas Lerager wygrał walkę o piłkę z tym samym zawodnikiem Wisły. Duńczyk trafił go jednak łokciem w twarz/szyję. Zdaniem Lyczmańskiego tu należało podyktować karnego dla Wisły. - Według nomenklatury przepisów to nierozważny atak łokciem. W tym przypadku niezrozumiałą bierność sędziów VAR. Należało zawołać sędziego. Gdyby Patryk zobaczył tę sytuację na monitorze, to uważam, że podyktowałby rzut karny - uważa Lyczmański.
Widzew wygrał z Wisłą 2:0. Łodzianie trzy razy trafili w poprzeczkę, mieli też dwie okazje sam na sam z bramkarzem. Ogólnie drużyna z Łodzi rozegrała bardzo dobry mecz, była zdecydowanie lepsza od Wisły. O tym jednak w programie Liga+ Extra nie było ani słowa.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.