Wszędzie dość spokojnie, tylko w Widzewie plotka goni plotkę. Łodzianie tej zimy są bardzo aktywni na rynku. Na trzech transferach nikt nie zamierza się jednak zatrzymywać i do RTS-u dołączą kolejni piłkarze. Na prawdziwe konkrety musimy poczekać do nowego roku, bo prawdopodobnie największy ruch w tej sprawie rozkręci się chwilę przed wyjazdem drużyny na obóz do Turcji (8 stycznia).
Póki co w mediach pojawiło się wiele nazwisk, które są łączone z klubem. Część z nich to ruchy, które rzeczywiście mogą się wydarzyć, inne to z kolei mało prawdopodobne transfery, które albo są grą menadżerów, albo samego Widzewa.
Zacznijmy od bramkarza. Tu najgłośniej jest o Bartłomieju Drągowskim, który sam ma być zainteresowany dołączeniem do czerwono-biało-czerwonych. W jego przypadku, wątpliwości mają sami łodzianie, dla których 28-letni golkiper ma nie być priorytetem. Kto nim jest? Pisaliśmy o tym, że na liście Widzewa ma być Kenan Piric. Czy faktycznie chodzi o 31-letniego Bośniaka? Ostatnio temat ucichł, więc niewykluczone, że w reczywistości w grze jest zupełnie ktoś inny.
Kolejnym nazwiskiem, które wypłynęło w ostatnich dniach jest Yanis Karabelyow. Bułgar gra obecnie dla Partizanu Belgrad, gdzie w lidze wystąpił w 20 meczach. strzelił dwa gole i zanotował trzy asysty. Wygląda to wszystko nieźle, ale... Karabelyow gra na pozycje defensywnego pomocnika. RTS sprowadził na to miejsce już Lukasa Leragera, a przecież są jeszcze Lindon Selahi, Szymon Czyż, czy Marek Hanousek. Może tam też grać lider łodzian, Julian Shehu. Przy takim stanie łódzkiej kadry, oceniamy, że szanse na transfer są małe. Ale kto wie, może ktoś z wymienionych opuści klub tej zimy?
Ciekawie wyglądają też kwestie ofensywy. W kwestii skrzydłowych są oczywiście dwa tematy. Przemysław Płacheta i Kamil Grosicki. O ile transfer Płachety wydaje się być realny, o tyle ściagnięcie Grosika brzmi jak bajka, która ma przyspieszyć kwestie przedłużenia jego umowy z Pogonią Szczecin. Grosicki chce w niej zostać i to jest pewne, ale chce też więcej zarabiać. Alex Haditaghi twierdzi, że dwuletni kontrakt skrzydłowego miałby kosztować klub w sumie osiem milionów złotych. Takie pieniądze na jednego piłkarza obecnie jest w stanie wyłożyć jedynie Widzew. Czy jeśli Grosicki nie dogada się z "Portowcami", łodzianie po niego ruszą? Nie wykluczamy tego, ale ciężko przypuszczać, że łódzki klub miały faktycznie wydać tyle na taki ruch. Grosicki to olbrzymia jakość, ale to również zawodnik, który ma 37 lat.
Wszystko wskazuje na to, że Widzew chce też kolejnego napastnika. Najgłośniej jest o Afimico Pululu. Snajperowi Jagiellonii kontrakt kończy się w czerwcu, więc to ostatni moment, by białostoczanie zarobili na nim jakieś pieniądze. Z drugiej strony, "Jaga" może teraz sprzedać Oskara Pietuszewskiego za kwotę około 10 milionów euro. Gdyby to się wydarzyło, to możliwe, że Jaga odrzuci propozycje Widzewa i ostatecznie nie zarobi nic na Pululu, ale wiosną pomoże on im jeszcze w walce o mistrzowski tytuł.
My sami informowaliśmy o tym, że w Łodzi chcieliby Karola Świderskiego, jednak Tomasz Włodarczyk z Meczyków poinformował niedawno, że sam piłkarz nie jest chętny, by wracać teraz do Polski. Podobnie ma być zresztą z Tomaszem Kędziorą, którym czerwono-biało-czerwoni również mieli się interesować.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.