Lukas Lerager: "Jeszcze nie koniec ze mną"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lukas Lerager: "Jeszcze nie koniec ze mną" - Zdjęcie główne
Autor: Marek Młynarczyk | Opis: Lukas Lerager, Widzew Łódź

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożna- Pewnie są tacy, którzy myślą, że już ze mną koniec, bo mam prawie 33 lata. Chcę udowodnić, że to nieprawda - mówi Lukar Lerager w wywiadzie dla duńskiego portalu.
reklama

Duńczyk miał być mózgiem drużyny Widzewa. Klub ściągnął go latem z FC Kopenhaga. Nie musiał płacić, bo piłkarzowi kończył się kontrakt. Łodzianie skusili go wielkimi zarobkami. To był hit transferowy, bo przecież Lerager uczestniczył w jeszcze trwające edycji Ligi Mistrzów.

W czerwono-czerwonych barwach duński pomocnik rozegrał 10 meczów. To były dobre występy, ale widać było, że najlepsze dopiero przed nim. W swoim ostatnim - z Motorem Lublin - strzelił swojego pierwszego gola, ale niedługo później został zniesiony na noszach. Diagnoza była fatalna - zerwanie ścięgna Achillesa i bardzo długa przerwa. Lerager nie zobaczymy do końca sezonu, a bardzo możliwe, że w ogóle w tym roku. – Czeka mnie osiem do dziewięciu miesięcy ciężkiej pracy, a potem muszę poświęcić trochę czasu na powrót do formy. Ale nie chcę się stresować, bo ważne jest, żebym wrócił do formy. Nie ma co się spieszyć. Nieważne, czy zagram w listopadzie, czy w styczniu. Chcę znów cieszyć się grą w piłkę nożną, więc muszę uzbroić się w cierpliwość – mówi Widzewiak w rozmowie z duńskim portalem Bold.

reklama

Lerager ma kontrakt do 2028 roku, ale są tacy, którzy zastanawiają się, czy w ogóle wróci. Wszystko przez jego wiek. W tym roku kończy bowiem 33 lata. A uraz, jakiego doznał, jest bardzo poważny. - Pewnie są tacy, którzy myślą, że już ze mną koniec, bo mam prawie 33 lata. Chcę udowodnić, że to nieprawda - stwierdzi i dodał, że musi patrzeć pozytywnie. 

Co z utrzymaniem Widzewa

Duńczyk w wywiadzie opowiada też o tym, jak przeżywa walkę Widzewa o utrzymanie. Wspomina, że sprowadzono go ze względu na jego doświadczenie, by był jednym z liderów drużyny. A nie może jej pomóc. – Strasznie jest patrzeć na to z zewnątrz. Nienawidzę, kiedy nie mam na nic wpływu. To najgorsza rzecz, jaką znam - mówi. Dodał, że nie spodziewał się w ogóle tego, że Widzew będzie walczyć o utrzymanie.

reklama

Lerager odpowiada też o życiu w Polsce i Łodzi i bardzo sobie to chwali. – Jako rodzina dobrze się zaadaptowaliśmy. Bardzo pomogło mi, gdy mój syn poszedł do szkoły międzynarodowej, gdzie mógł spalić energię i skupić się na pracy umysłowej z innymi dziećmi. Dało to również mojej żonie trochę więcej swobody - opowiada. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo