Mariusz Stępiński kilka dni temu skończył 31 lat. Kilkanaście lat wcześniej, gdy osiągnął pełnoletność, odszedł z Widzewa. W nim debiutował w ekstraklasie jako nastolatek. Później występował w Niemczech, we Francji, Włoszech i na Cyprze.
Latem obiegłego roku był blisko powrotu do Łodzi, czego bardzo chcieli kibice. Stępiński to jeden z nich, pochodzi z Łódzkiego, zawsze kibicował Widzewowi. Do transferu jednak nie doszło, do dzisiaj na 100 procent nie wiadomo, czy z winy piłkarza, czy Mindaugasa Nikoliciusa, ówczesnego dyrektora sportowego łódzkiego klubu. Litwin wolał ostatecznie Andiego Zeqiriego, co nie było dobrym wyborem.
Mariusz Stępiński wrócił do Polski, ale nie do Widzewa
Stępiński do Polski jednak wrócił. Zimą podpisał kontrakt właśnie z Koroną. Zaczął świetnie, bo od wygranej z Legią na jej stadionie po dwóch jego golach. Potem 31-latek dołożył jeszcze tylko jedno trafienie z gry (22 lutego) i jedno z karnego (22 marca). Od tamtej pory nie trafił już do siatki. Na koncie ma 13 występów. W ostatniej kolejce Stępiński nie zagrał z powodu urazu. Czy zagra przeciwko Widzewowi?
Wszystkie znaki wskazują, że tak. - Mariusz Stępiński już dziś trenował z drużyną. Jego szanse na występ to pół na pół. Czuje się dobrze, ale zakładamy, że jest pięćdziesiąt na pięćdziesiąt - stwierdził trener Jacek Zieliński.
Kilka godzin wcześniej klub z Kielc opublikował raport medyczny.
"Z powodu urazów niedostępni pozostają Wiktor Długosz i Marcin Cebula, a Bartłomiej Smolarczyk pauzuje za nadmiar żółtych kartek" - napisano. O kontuzji Stępińskie ani słowa. Skoro trener przyznał, że piłkarz trenuje, a Korona nie dała go na liście kontuzjowanych, to... Występ byłego Widzewiaka przeciwko byłemu klubowi jest niemal pewny.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.