Odra zadowolona. ŁKS rozdrażniony
Trener Odry Opole był zadowolony ze zdobycia jednego punktu przy Al. Unii Lubelskiej, mimo że jego drużyna prowadziła aż do pierwszej minuty doliczonego czasu gry.
Bardzo szanujemy ten punkt. Myślę, że ŁKS jest mniej z niego zadowolony, niż my. W pierwszej połowie nie chcieliśmy doprowadzić do sytuacji, w której ŁKS będzie całkowicie kontrolował grę. Oddaliśmy piłkę ŁKS-owi, ale przy korzystnym dla nas wyniku 0:0 udawało nam się ją trochę utrzymać. Nie udało nam się stworzyć zbyt wielu sytuacji, ale wyglądało to nieźle. W drugiej części gry oglądaliśmy już dużą przewagę ŁKS-u, a nie chcieliśmy, żeby to tak wyglądało. W momencie, gdy mieliśmy wynik, kilka razy zachowaliśmy się zbyt nerwowo. ŁKS się nakręcił i chcę oddać swoim zawodnikom duży szacunek, bo mimo to wywozimy stąd punkt - powiedział Piotr Plewnia.
Szkoleniowiec gości wypowiedział się również na temat rosnącego poziomu Betclic 1 Ligi.
Gramy w lidze, która mocno się rozwija. To, co było kilka lat temu, a teraz, to różnica, jak między niebem, a ziemią. Dzisiaj, jeśli ktoś chce grać w tej lidze, to miał przykład, jak wygląda mecz z rywalem, który ma wyższe ambicje - mówił trener Plewnia po meczu z ŁKS-em.
ŁKS gubi punkty u siebie. Winna murawa?
ŁKS Łódź w pierwszej połowie miał spore problemy ze sforsowaniem obrony gości. Trener Szoka przyznał, że nie trafił z planem na pierwszą część gry. Założył on, że ŁKS powinien grać w piłkę, ale kolejny raz przeszkodziła w tym murawa, choć znów nie powiedział tego wprost. Nie trudno było jednak domyślić się, co Grzegorz Szoka miał na myśli.
Czujemy dużą frustrację i złość, bo nie do końca trafiliśmy z planem na ten mecz. W pierwszej połowie chcieliśmy grać w piłkę, ale kolejny raz się nie dało. Na pewno mogliśmy być bliżej przeciwnika i być trochę bardziej intensywni w pressingu. Straciliśmy gola do szatni po stałym fragmencie i na drugą połowę wyszliśmy już jako zespół, który nie ma nic do stracenia, więc wygląda to inaczej. Obraz gry jest też inny, bo gramy bezpośrednio, długimi podaniami. Bardzo szybko chcieliśmy dostawać się w pole karne. Wykorzystywaliśmy już trzech napastników.
W drugiej części gry ŁKS dużo szybciej przenosił grę pod bramkę rywala, wykorzsytując bezpośrednie środki. To pozwoliło stworzyć dużą liczbę sytuacji, ale świetnie grał bramkarz Odry. Również piłkarze ŁKS-u mogli w wielu sytuacjach zachować się lepiej.
Trochę za późno strzeliliśmy bramkę na 1:1. Wcześniej przeciwnik dwa, albo nawet trzy razy wybijał piłkę z linii bramkowej. Swoją okazję miał Jasper Löffelsend, który miał piłkę ułożoną do strzału, ale nie trafił. Po zgraniu Piaseckiego mógł trafić również Andreu Arasa. Sytuacji było bardzo wiele, ale zdobyliśmy tylko punkt, a to boli.
Trener Szoka zdradził, że dzień wcześniej był na spotkaniu Ruchu Chorzów, gdzie zawodnicy mieli możliwość, żeby po prostu grać w piłkę. To kolejna uwaga na temat stanu murawy przy Al. Unii Lubelskiej 2.
Byłem wczoraj na meczu Ruchu Chorzów i tam można było grać w piłkę. To mogę powiedzieć. Na pewno, jak się goni wynik, to pojawia się pośpiech, ale dzisiaj ciężko było ułożyć sobie piłkę do strzału. (...) Ciężko nam się gra w tym roku w domu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.