Niedosyt po inauguracji. „Chcieliśmy zacząć od zwycięstwa”
Po końcowym gwizdku Grzegorz Szoka nie ukrywał rozczarowania. Trener ŁKS-u podkreślał, że jego zespół jechał do Siedlec po komplet punktów i choć udało się odrobić straty, remis nie jest wynikiem, który satysfakcjonuje łodzian.
Czuję niedosyt. Chcieliśmy zacząć sezon od zwycięstwa i wydawało się, że dobrze weszliśmy w to spotkanie. Stracona bramka po rzucie wolnym mocno nam podcięła skrzydła. Wydawało się, że były momenty, w których mogliśmy to wykorzystać i pójść na fali, tak jak na początku drugiej połowy, gdy strzeliliśmy gola i mieliśmy dużo czasu. Doświadczenie zawodników drużyny przeciwnej spowodowało, że jednak te momenty traciliśmy. Szkoda też końcówki, bo udało nam się zepchnąć przeciwnika, ale nie za wiele z tego wynikało. Wprowadziliśmy drugiego napastnika, ale zbyt mało piłek było czysto dogrywanych w pole karne. Jeżeli coś może cieszyć po takim meczu, to że udało nam się wyrównać, ale chcielibyśmy więcej
- przyznał szkoleniowiec ŁKS-u.
„Potrzebujemy czasu”
Trener ŁKS-u zwrócił uwagę, że zespół wciąż znajduje się na etapie budowania automatyzmów. Latem do drużyny dołączyło wielu nowych zawodników, którzy dopiero poznają wymagania sztabu szkoleniowego i sposób gry.
Potrzebujemy czasu. Zawodnicy, którzy do nas przyszli muszą poznać nasz model pracy i wejść na taką intensywność, jaką od nich wymagamy. To nie może być też usprawiedliwienie, bo w obu zespołach zaszło sporo zmian
- mówił Grzegorz Szoka.
Porównanie z poprzednim sezonem
Szkoleniowiec przyznał również, że analizując rywala przed inauguracją, wracał do ostatniego meczu obu drużyn, zakończonego efektownym zwycięstwem ŁKS-u 4:0. Jego zdaniem tamtego spotkania nie można jednak było traktować jako wyznacznika.
Przygotowując się do tego spotkania analizowaliśmy ostatni mecz przeciwko Pogoni. Rywal wtedy jednak osiągnął już swój cel i motywacja może nie była na tak wysokim poziomie. Porównywałem jednak ten mecz do tego, co było na początku, gdy przejmowałem drużynę i to była przepaść. Wierzę, że ci zawodnicy wraz z trwaniem procesu będą się konsolidować i my jako zespół będziemy wyglądać lepiej. Mamy jakościowych zawodników, ale tym razem nie wszyscy pokazali, na co ich stać
- ocenił trener ŁKS-u.
Zabrakło jakości w końcówce
Szoka zdradził również, jakie korekty sztab wprowadził w przerwie. Początkowo ŁKS miał cierpliwiej budować akcje, a dopiero w końcówce przejść do bardziej bezpośredniej gry. Jego zdaniem ten plan nie został jednak w pełni zrealizowany.
W przerwie nastawiliśmy się na trochę dłuższe granie, bo wcześniej chcieliśmy za szybko wchodzić w pole karne przeciwnika. Powiedzieliśmy sobie, że przez pierwsze 15 minut po przerwie mamy być bardziej cierpliwi, a później, ewentualnie po zmianach, wprowadzeniu drugiego i trzeciego napastnika, będziemy szukać gry bezpośredniej. W końcówce właśnie takiej bezpośredniej gry mi trochę zabrakło. Nie wykorzystaliśmy też stałych fragmentów, a mieliśmy ich sporo, ale tutaj trzeba docenić klasę przeciwnika
- podsumował trener ŁKS-u.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.