Ostatniego lata Widzew ściągnął dwóch bramkarzy: Macieja Kikolskiego oraz Veljko Ilicia. Obaj zostali konkurentami Rafała Gikiewicza i rywalizację z nim wygrali. Żadnemu z nich nie udało się jednak pokonać bezpośredniego rywala. W klubie uznali, że potrzebny jest jeszcze jeden zawodnik do bramki. Wśród kandydatów na nowego bramkarza wymieniano przede wszystkim Polaków grających za granicą. To Bartłomiej Drągowski, Mateusz Kochalski oraz Mateusz Lis.
Jak się okazuje, było naprawdę blisko, by wybór padł na tego ostatniego. 28-latek to zawodnik tureckiego Goztepe. Były gracz m.in. Wisły Kraków od kilku lat gra za granicą: w Anglii, Francji oraz Turcji. Tej zimy mógł wrócić do Polski, właśnie do Widzewa.
Mateusz Lis był blisko Widzewa Łódź
- Temat był poważny, nawet bardzo. Więcej wskazywało na to, że trafię do Widzewa, niż nie trafię. Finalnie postawili na Bartka Drągowskiego - stwierdził 28-latek w rozmowie z portalem Weszło. Dodał, że był już nastawiony na transfer. - Wiele na to wskazywało po naszych rozmowach. Zdecydowaliśmy, że jeśli ma to dojść do skutku, to my jesteśmy chętni - powiedział.
Ostatecznie jednak Widzew wybrał Drągowskiego, który stracił miejsce w Panathinaikosie. Czy Lis był rozczarowany? - W tej sytuacji każdy scenariusz byłby dla mnie dobry. Wiadomo, jak duży projekt tworzy się w Widzewie, więc skoro pojawiła się szansa, żeby stać się jego częścią, byłem gotowy z niej skorzystać. Ale nie miałem ciśnienia, żeby odchodzić z Goztepe, tu też mogę się realizować. Nie czułem się załamany i zdemotywowany. Nadal dobrze mi w klubie, jestem zadowolony z naszej gry i ze swojego statusu - zapewnia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.