W letnim oknie transferowym Widzew zaskoczył piłkarską Polskę transferem Mariusza Fornalczyka. 23-latek miał za sobą udany sezon w Koronie Kielce, dla której strzelił 4 gole i zaliczył 3 asysty. Bardzo dobrze radził też sobie w młodzieżowej reprezentacji Polski. Wschodzącą gwiazdę PKO BP Ekstraklasy łódzki klub, już będący w rękach Roberta Dobrzyckiego, kupił za 1,5 miliona euro. To był wtedy rekord transferowy Widzewa, nigdy wcześniej nie zapłacił tyle za piłkarza. Rekord ten klub bił później kilkakrotnie, także w obecnym oknie. Nie zmienia to faktu, że transfer Fornalczyka był wtedy dużym wydarzeniem.
Nowy piłkarz Widzewa miał dużego pecha
W Widzewie skrzydłowy grał dobrze, ale nie miał szczęścia. Rundę jesienną zakończył z 18 występami, ale bez gola i tylko z jedną asystą. To wynik fatalny, dla piłkarza ofensywnego, który grał tak dużo, i dla kogoś, za kogo klub zapłacił duże pieniądze. - Gdy z meczu na mecz nie pojawiały się żadne liczby, to faktycznie chciałem jakby jeszcze mocniej. W meczu z Bruk-Betem dałem wreszcie asystę i myślałem, że pójdzie już z górki, że te liczby się pojawią, ale niestety… Było trochę mojej nieskuteczności, trochę pecha, bo oddałem kilka dobrych strzałów, a to poprzeczka, a to bramkarz wybronił. Ale też nie do końca się z tym stwierdzeniem zgadzam, bo takie "chcenie za bardzo" przyszło dopiero z czasem. Na początku tego nie czułem - stwierdził w rozmowie z Interią piłkarz.
Dodał, że kwota transferu mu nie ciążyła, ale fakt, że nie ma liczb, w pewnym momencie już zaczęła.
W podobnym tonie wypowiadał się na ten temat Dariusz Adamczuk, doradca zarządu Widzewa ds. sportowych. - Według mnie brakowało mu trochę szczęścia. Myślę też, że kwota, jaką za niego zapłacono, mu nie ciąży. Widzimy, ile oddaje serca na boisko, a gdy schodzi z boiska, to kibice żegnają go oklaskami. Na końcu muszą przyjść te liczby, bo na koniec z tego skrzydłowi są rozliczani. Dzisiaj z tego powodu nie ma z nami Akere. Mariusz jest Polakiem i zostawia na boisku bardzo dużo zdrowia, co stawia go w lepszej pozycji. On sam wie, że potrzebuje liczb - powiedział TVP Sport.
Właściciel Widzewa wierzy w Mariusza Fornalczyka
Przełamanie ma przyjść wiosną. - Trzeba mu dać więcej czasu - to już słowa Roberta Dobrzyckiego, który rozmawiał z dziennikarzem Tomaszem Ćwiąkałą. - Biorąc pod uwagę, że teraz jest wielu zawodników, którzy więcej kosztowali i może są bardziej pod lupą społeczną, to moim zdaniem Mariusz na spokojnie będzie nam teraz rósł - stwierdził właściciel Widzewa.
W pierwszym meczu w tym roku Fornalczyk... usiadł jednak na ławce. Miejsce na lewej stronie pomocy zajął Bartłomiej Pawłowski, chociaż nie jest to nominalna pozycja kapitana. Fornalczyk na boisko wszedł w 56. minucie przy wyniku 0:2. Niewiele brakowało, by z jego dużą pomocą Widzew zdobył kontaktowego gola. Po dobrym podaniu 23-latka na bramkę Jagiellonii strzelał Emil Kornvig (też właśnie wszedł na boisko), ale bramkarz obronił ten strzał. W 88. minucie akcję Fornalczyka przerwał faulem jeden z rywali i Widzew miał rzut karny, który wykorzystał Sebastian Bergier. Na niewiele się to zdało, bo łodzianie przegrali 1:3.
Fornalczyk zaliczył asystę - drugą w tym sezonie, a Pawłowski wypadł w sobotę bardzo słabo, więc... Zmiana na tej pozycji jest bardzo możliwa. Problem w tym, czy w Widzewie naprawdę są z Fornalczyka zadowoleni, wierzą w niego i na niego liczą. Po pierwsze - jego brak w jedenastce, a po drugie - nie jest już żadną tajemnicą, że szefowie klubu szukają nowego lewoskrzydłowego. To ma być ostatni transfer tej zimy.
W Widzewie uważają, że jest taka potrzeba, chociaż w kadrze oprócz Fornalczyka i Pawłowskiego jest jeszcze Christopher Cheng, nominalny lewy obrońca jednak z inklinacjami do gry ofensywnej. Wydaje się nawet, że im Norweg jest dalej od swojej bramki, tym lepiej, o czym wspominał Zbigniew Boniek.
Defensywa też jest zabezpieczona, bo są Dion Gallapeni i Samuel Kozlovsky. Jeszcze jeden zawodnik w kadrze na tę flankę i jeszcze większa rywalizacja i jeszcze większe rozczarowanie dla tych, którzy grać nie będą. Na pewno Fornalczyk będzie pod dużą presją. Najlepiej, by w każdym meczu zaliczał liczby. Jesień nie może się powtórzyć.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.