W marcu większościowy pakiet akcji widzewskiej spółki przejął Robert Dobrzycki, kończąc w ten sposób erę Tomasza Stamirowskiego, który prowadził klub przez ostatnie lata. Z sukcesami, bo przecież nareszcie udało się wrócić do elity, a potem się w niej zadomowić. Sukcesy były też widoczne w Excelu, bo Widzew był na finansowym plusie. Wiadomo aż za dobrze, jak było z tym w przeszłości i to wcale niedalekiej. W XXI wieku Widzew upadał przecież dwa razy.
Tomasz Stamirowski wyprowadził go na prostą, Robert Dobrzycki ma go wystrzelić w górę, by ze średniaka zamienił się w hegemona. Marzenia są nie tylko o tytułach w Polsce, ale i o podbiciu Europy, oczywiście krok po kroku.
Miliarder, szef globalnej firmy Panattoni, nie ma kompleksów wobec Zachodu, co udowodnił już w biznesie. Z jego słów, które powtarza w różnych wywiadach, można jasno wyczytać, że ambicje ma ogromne. I idzie za tym cierpliwość. Dobrzyckiego na pewno poirytowały kłopoty drużyny jesienią, ale nie podłamały. Zareagował i idzie dalej do przodu. Przy okazji inwestując wielkie pieniądze, jakich w polskiej piłce jeszcze nie było. Widzew najpierw pobijał swoje rekordy transferowe, a na koniec roku pobił (i to jak!) rekord całej ligi.
Widzew Roberta Dobrzyckiego - projekt życia
- Chcemy kontynuować to, co przez ostatnie lata zostało zbudowane z ogromnym sercem i zaangażowaniem. Ale wierzę, że ten klub stać na więcej. Potrzebuje teraz cierpliwego rozwoju i stabilnych fundamentów - właśnie to chciałbym wnieść jako inwestor. To wspólna droga - z kibicami, z miastem, z drużyną - w stronę stabilnego, profesjonalnego klubu z dużymi aspiracjami - mówił podczas pierwszej konferencji po przejęciu klubu Dobrzycki. On sam od lat 80-tych jest kibicem Widzewa. - Jestem emocjonalnie związany z tym klubem i nie traktuję go w takich kategoriach. Nie jest to zabawka na 5, 10, 15 lat, lecz projekt całego życia. Bez daty ważności - zapewnił innym razem.
Przejęcie Widzewa przez Roberta Dobrzyckiego nominowaliśmy do tytułu Wydarzenia Roku Łódzkiego Sportu 2025 i już wtedy czuliśmy, że nic tego nie przebije. Ale sonda musiała powstać, dodaliśmy do niej rekord transferu wychodzącego Widzewa, czyli sprzedaż za 1,5 miliona euro Imada Rondicia do FC Koeln i rekord, o którym już wspomnieliśmy, czyli kupno za 5,5 miliona euro Osmana Bukariego. W cuglach wygrało wejście Dobrzyckiego, zebrało 95 procent.
Wydarzeniu z marca towarzyszyło hasło "Make Widzew Great Again". Niech się więc dzieje. Może już w maju na Stadionie Narodowym...
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.