Wojewoda łódzki o sytuacji podczas meczu Widzew - Legia: „Straż miejska nie jest do ochrony urzędniczych VIP-ów”
O wydarzeniach, które miały miejsce przed, w trakcie i po meczu Widzewa z Legią pisaliśmy na łamach „Łódzkiego Sportu” już wielokrotnie. Głos w tej sprawie zabierali m.in. prezes Widzewa, prezes Miejskiej Areny Kultury i Sportu czy właściciel Widzewa.
Kiedy wydawało się, że kurz po tych zdarzeniach powoli opada, a sprawa nieco cichnie, głos zabrał wojewoda łódzki, który poinformował o zarządzeniu kontroli doraźnej w Straży Miejskiej w Łodzi. Więcej o tym przeczytacie TUTAJ.
Na łamach „Expressu Ilustrowanego” Tobiasz Bocheński wyjaśnił, skąd decyzja o zarządzeniu kontroli.
- Pojawiły się zarzuty, że miasto wykorzystało strażników miejskich niezgodnie z prawem. Wspólnie z policją mamy prawo, aby skontrolować legalność takiego działania i korzystamy z niego. Nie może być niejasnej sytuacji, w której klubowi stawia się pewne zarzuty, a za sporą ich część samemu się odpowiada. Trzeba jasno powiedzieć, że straż miejska nie jest do ochrony urzędniczych VIP-ów. Ona jest powołana do zupełnie innych celów. To nie jest prywatna agencja ochroniarska prezydent Łodzi i jej ludzi – powiedział Bocheński.
Zdaniem wojewody łódzkiego władze Łodzi wywierają polityczne naciski na klub, co, jego zdaniem, nie powinno mieć miejsca.
- Władze Łodzi nie mają prawa decydować, kto jest prezesem Widzewa i w jaki sposób właściciel, który ma pełne poparcie kibiców, organizuje obecność klubu w sportowym życiu miasta i kraju. Zespół z al. Piłsudskiego ma wielkie zasługi dla polskiego sportu, ogromne tradycje, rzesze wiernych kibiców, nie łamie prawa, dlatego musi mieć możliwość, by na równych zasadach, tak jak inne sportowe podmioty w tym mieście, egzystować. Nie może być tak, że miejscy urzędnicy dzielą kluby na te lepsze i gorsze, wyraźnie je różnicują. Konflikt stał się już głośny w kraju, szkodzi wizerunkowi Widzewa, ale także Łodzi – ocenił.
Tobiasz Bocheński: „Staram się chronić interesy słabszego”
Wojewoda łódzki jednocześnie zaprzeczył, jakoby miał w planach pełnienie roli mediatora w sporze pomiędzy klubem a UMŁ.
- Tego nie zrobię, bo wówczas na pewno padną zarzuty, że bardzo politycznie wkraczam w ten spór. Ja staram się chronić jedynie interesy słabszego, którym niewątpliwie w tym konflikcie jest Widzew – podkreślił Bocheński.
Cała rozmowa Jana Hofmana z Tobiaszem Bocheńskim dostępna jest TUTAJ.
CZYTAJ TAKŻE >>> Miasto mówi "nie". Propozycja właściciela Widzewa odrzucona

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.