Było tuż przed meczem Widzewa. Kibice zawołali piłkarzy i...

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Było tuż przed meczem Widzewa. Kibice zawołali piłkarzy i... - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożna"Razem Tworzymy Siłę" - to znane od lat hasło widzewskiej społeczności. I tym razem miało swoją moc.
reklama

Po serii trzech ligowych porażek, z czego dwóch w tym roku, Widzew spadł do strefy spadkowej. To wielki zawód dla wszystkich, którzy trzymają kciuki za czerwono-biało-czerwonych. Bo oczekiwania są o wiele większe. Tym bardziej że w ostatnich dwóch oknach transferowych nakłady na drużynę były rekordowe. Klub Roberta Dobrzyckiego wydał na wzmocnienia około 20 milionów euro. Nigdy w przeszłości żaden polski klub nie przeznaczył takich pieniędzy na zespół.

Kibice Widzewa mieli dość

Złe były wyniki, zła była gra. Kibicowskie forum i media społecznościowe się wręcz gotowały. Nie brakowało szyderstw fanów innych klubów. Także wśród kibiców Widzewa nie brakowało apeli, by szefowie klubu rozstali się z trenerem Igorem Jovićeviciem, który z drużyną osiągał naprawdę słabe wyniki. O cierpliwość i wsparcie apelował właściciel Widzewa Robert Dobrzycki. Tak samo, jak Chorwat.

reklama

- Ważne, by zachować spokój, by w każdym meczu walczyć, jakby to był finał. Musimy być jak rodzina, by czuć wsparcie. W miesiąc czy dwa jest oczywiście niemożliwe, by w pełni wprowadzić swoje pomysły. To nie takie proste. Zaczynaliśmy przygotowana z jednym zespołem, a po przyjściu siedmiu graczy musimy w praktyce budować w trakcie sezonu inną drużynę. Ale jest dobra atmosfera w szatni i wyzwanie dla nas, by pokazać całej Polsce, że będziemy zdolni do rywalizacji w przyszłości. Były duże inwestycje, a teraz musimy to szlifować - mówił w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

"Odpaliło" w sobotę w Płocku, gdzie zespół Jovićevicia pokonał wicelidera ligi faworyzowaną Wisłę. Wygrana Łodzian była całkowicie zasłużona i mogła być nawet wyższa, chociaż po drugiej stronie nie brakowało pretensji do pracy arbitra. 

reklama

Trudno uznać jednoznacznie, co było kluczowym elementem, dzięki któremu Widzewiacy triumfowali w Płocku. Na pewno grali po prostu dobrą piłkę, realizowali założenia taktyczne, byli skuteczni (chociaż oczywiście nie w każdej akcji). Ważne były też zaangażowanie i motywacja. Po piłkarzach było widać, że chcą przełamać fatalną serię. Pomogli - nie pierwszy raz w tym sezonie i nie pierwszy raz w ogóle - kibice. Fani czerwono-biało-czerwonych byli na trybunach i głośno i żywiołowo dopingowali. Do ważnego zdarzenia doszło przed meczem. Jak się okazuje, fani zaprosili drużynę pod ich sektor, by coś przekazać piłkarzom. Co dokładnie zaszło, wytłumaczył na portalu X Arkadiusz Stolarek, były pracownik klubu, a w przeszłości aktywny kibic, który prowadził doping spod "zegara".

reklama
Rozwiń

"Piłkarze zostali wcześniej poproszeni o podejście po rozgrzewce pod sektor. Usłyszeli po angielsku kilka słów wsparcia od Tomka w imieniu wszystkich, że tylko razem jako drużyna mogą to wszystko odwrócić, a kibice pomogą. Resztę od siebie dorzucił sektor i poszło" - napisał.

Rozwiń
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo