Radość w ŁKS-ie po meczu z Górnikiem
Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo to był mój cel i cel, który też ja postawiłem przed zespołem, gdy przybyłem do klubu
- zaczął konferencję pomeczową Grzegorz Szoka.
ŁKS od samego początku dominował w meczu z Górnikiem, ale w pierwszej połowie nie potrafił złamać jego defensywy. Zmieniło się to dopiero po przerwie, gdy ŁKS wyprowadził trzy ciosy.
Dobrze graliśmy przez prawie całe spotkanie. W pierwszej połowie mieliśmy dużą przewagę, ale piłka nie chciała po prostu wpaść do bramki. Wydawało się, że piłka wpadnie do bramki, ale nie wpadła i to rywale po strzale nie do obrony z rzutu wolnego, którego według mnie nie powinno być, wyszli na prowadzenie. To był taki cios, który mógl nas zachwiać. Jestem bardzo szczęśliwy, bo nie wątpiłem, że nam się uda i przez chwilę nawet nie widziałem, żeby ktokolwiek w tą wątpił. W przerwie spokojnie porozmawialiśmy i po zmianie stron dalej dążyliśmy do przeciągnięcia szali zwycięstwa na swoją stronę.
ŁKS-owi zwycięstwo zapewniły m.in. bramki rezerwowych - Mateusza Lewandowskiego i Serhija Krykuna. Trener Szoka był dumny z postawy właśnie tej dwójki, ale także całego zespołu.
Dzieje się coś, o czym rozmawialiśmy, czyli że w najważniejszych momentach będą grali ludzie, którzy nie mieli dużo minut w tym sezonie. Na najważniejsze spotkanie wyszliśmy trzema młodzieżowcami i każdy to dźwignął. Zawodnicy tacy jak Lewandowski czy Krykun weszli z ławki i strzelili bardzo ważne bramki. Cieszę się, że każdy miał wkład w to zwycięstwo. Mam nadzieję, że każdy zawodnik, który jest w tej drużynie będzie wierzył i walczył o nasze marzenia.
Trener Szoka wystawił w meczu przeciwko Górnikowi aż trzech młodzieżowców i decyzja ta się obroniła, co potwierdza wynik. Szkoleniowiec ŁKS-u przyznał, że nie kierował się wiekiem piłkarzy, tylko cechami, które były najbardziej potrzebne drużynie.
Wybraliśmy skład nie patrząc na wiek. Wybraliśmy ludzi, którzy mieli nam dać intensywność w pressingu. Zawsze wybieramy takich zawodników, którzy w opinii mojej i sztabu, będą najlepsi na dane spotkanie.
Na koniec Grzegorz Szoka odniósł się także do słów Aleksandara Vukovicia, który powiedział, że nie rozumie, dlaczego do ekstraklasy może awansować drużyna, która zajęła w Betclic 1 Lidze dopiero 6. miejsce.
Znam trenera Vukovicia dość dobrze i nie wiem w jakim kontekście to padło. Każda formuła rozgrywek jest znana przed ich rozpoczęciem. Wszyscy wiedzą, jak to wygląda. Myślę, że taki system został stworzony, żeby było atrakcyjnie do samego końca i żeby jak najmniej zespołów grało "o nic". Żartobiliwie mogę powiedzieć, że ciekawe, w jakiej sytuacji byłby Widzew, gdyby Lechii nie odjęto punktów, ale tak jak mówię, to w formie żartu i tak proszę traktować tę odpowiedź
- odpowiedział szkoleniowiec ŁKS-u.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.