Kibice dumą piłkarskiego Widzewa
Kibice Widzewa od lat wypełniają stadion przy Piłsudskiego. Na każdym meczu, bez względu na to, z kim łódzki zespół gra, melduje się kilkanaście tysięcy fanów. Pełny stadion i niezwykła atmosfera jest często wymieniana przez nowych zawodników, jako jeden z powodów, dla których zdecydowali się dołączyć do zespołu, który przecież w ostatnich latach był sportowo przeciętny. Nie jest przesadą stwierdzenie, że głównym bohaterem najnowszej historii Widzewa są właśnie kibice.
Głośno o fanach łódzkiego klubu było w 2017 roku, kiedy na trzecioligowych spotkaniach meldowało się niemal 18 tysięcy osób. Nie inaczej było w kolejnych latach – nawet wtedy, gdy drużyna sportowo „nie dojeżdżała”, co kończyło się brakiem zwycięstw i awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Kibice udowodnili, że pełny stadion, to nie efekt dobrych wyników, nowego obiektu czy jakiejś chwilowej mody. Teraz za piłkarskim Widzewem idą kolejne widzewskie drużyny.
Kolejne Widzewy rosną w siłę
Od 2020 roku powoli, bez zbędnego rozgłosu, ale jednocześnie niezwykle konsekwentnie budowana jest sekcja futsalu Widzewa Łódź. W sezonie 2021/2022 drużyna Widzewa przeszła przez I ligę jak burza, zaliczając 16 zwycięstw w 16 meczach i pewnie awansując do futsalowej ekstraklasy. To zespół bez wielkiego budżetu, budowany na ludziach oddanych Widzewowi i swojej pracy, co przecież kibice doceniają najbardziej. I to widać na trybunach.
Widzew Futsal zbudował pokaźną rzeszę kibiców, którzy meldują się na wszystkich spotkaniach w hali przy ul. Małachowskiego. Niewątpliwym magnesem dla kibiców jest Jefferson Ortiz, czyli magik z Kolumbii, który w pojedynkę potrafi zdobyć bramkę. Ale nie dla samego Ortiza kibice przychodzą na trybuny. Przychodzą dla całej drużyny, dla Widzewa, który mimo widocznych braków, oddaje na parkiecie całe zdrowie. Tego w końcu wymaga trener Marcin Stanisławski, któremu ciepłych słów regularnie nie szczędzę.
Widzew to też drużyna koszykarska, która pod nowymi rządami rozwija się nieprawdopodobnie szybko. Prezes Tomasz Sadłecki najpierw stworzył młody zespół, który oddał pod skrzydła trenerki Małgorzaty Misiuk. Później przekonał do powrotu do Łodzi Julię Drop, a więc najbardziej rozpoznawalną zawodniczkę w najnowszej historii widzewskiej koszykówki. I wreszcie wykorzystał okazję daną przez los i Polski Związki Koszykówki i w nowym sezonie Widzew ponownie zagra w koszykarskiej ekstraklasie.
To kolejny Widzew, który jednocześnie buduje swoją bazę kibiców. W sobotę (10 stycznia) w hali Parkowej zostaną rozegrane derby Łodzi, w których Widzew zagra z ŁKS-em. Wejściówki na ten mecz rozeszły się w dwa dni.
Widzew Łódź to nie tylko piłka nożna
Coraz więcej osób przypomina sobie o tym, że Widzew to nie tylko piłka nożna. To też m.in. futsal i koszykówka. Pamiętał o tym Robert Dobrzycki, który w mniejszym lub większym stopniu zaczął wspierać też inne widzewskie sekcje. Nie ma wątpliwości, że pojawienie się Roberta Dobrzyckiego w łódzkim klubie dało nadzieję i szansę na rozwój również tym mniej popularnym Widzewom. Widać gołym okiem, że ciężka praca połączona ze wsparciem zamożnego sponsora daje wymierne efekty nie tylko w postaci wyników, ale też zainteresowania dyscypliną.
Wygląda na to, że powoli tworzy się nowa moda na Widzew – absolutnie nie tylko na ten piłkarski.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.