Klub z al. Unii poinformował, że dobiegająca końca 30 czerwca umowa Samuela Corrala nie zostanie przedłużona. Hiszpański napastnik przyszedł na al. Unii przed rundą wiosenną sezonu 2019/2020. Jego ściągnięcie było elementem zimowej ofensywy transferowej, która miała uratować fatalnie spisujący się ŁKS przed spadkiem z PKO BP Ekstraklasy. Corral zdobył wprawdzie wiosną trzy bramki, ale wszystkie w trzech ostatnich kolejkach sezonu (dublet z Rakowem i gol z Arką), gdy było już jasne, że ŁKS pożegna się z elitą.
Pierwszy sezon po spadku z Ekstraklasy rozpoczął obiecująco – dwoma bramkami i asystą w dwóch meczach otwierających sezon. Później był już znacznie mniej skuteczny, a co gorsza pod koniec listopada zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Kontuzja wykluczyła go z gry na niemal rok. Na pierwszoligowe boiska powrócił dopiero w październiku 2021 roku. Długo szukał formy, ale zapowiadał, że wiosną zobaczymy najlepszą wersję Samu. Nie zobaczyliśmy. W osiemnastu kolejkach od powrotu do gry Corral nie strzelił ani jednego gola. W ostatnich meczach irytował kibiców ociężałością i zmarnowanymi sytuacjami. Czarę goryczy przelały wiosenne derby Łodzi. Tuż przed bramką dla Widzewa Corral miał stuprocentową okazję na zdobycie gola, ale w sytuacji sam na sam nie potrafił pokonać Heinricha Ravasa.
Pożegnanie Corrala z al. Unii oznacza, że jego ełkaesiacki „licznik” zatrzyma się na 47 występach (12 w PKO BP Ekstraklasie, 32 w Fortuna 1 Lidze i trzy w Pucharze Polski) oraz ośmiu bramkach.