W klasyfikacji najlepszych strzelców PKO Ekstraklasy nie ma Polaków. Najwięcej goli dla Widzewa też zdobył zagraniczny zawodnik. Polacy nie potrafią strzelać. Inna sprawa, że gra ich coraz mniej.
Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek, Karol Świderski, Adam Buksa – to czołowi polscy napastnicy. Spośród nich, tylko Lewy to napastnik na światowym poziomie. Ma już jednak 36 lat i koniec kariery zbliża się nieubłaganie. Następców nie widać. Na pewno nie w polskiej ekstraklasie. Środkowi napastnicy grający w rodzimych klubach w ogóle nie strzelają dużo goli, a już Polacy… to szkoda gadać. Jest naprawdę fatalnie.
Po 11 bramek, czyli najwięcej na jesień, strzelili Benjamin Kallman z Cracovii, Efthymis Koulouris z Pogoni Szczecin oraz Leonardo Rocha z Radomiaka. O jednego gola mnie na koncie mają Jesus Imaz z Jagiellonii Białystok i Mikeal Ishak z Lecha Poznań. Dziewięciokrotnie bramkarzy rywali pokonali Samuel Mraz z Motoru Lublin i Imad Rondić z Widzewa. I wreszcie jest Polak – Bartosz Kapustka z Legii Warszawa na koncie ma 7 bramek. Strzelcy 6 i 5 goli? To siedmiu obcokrajowców i 35-letni pomocnik Stali Mielec Piotr Wlazło. Napastników z Polski wciąż nie widać.
CZYTAJ TEŻ: Piłkarz Roku Łódzkiego Sportu 2024. Zaczynamy!
Lepiej jest na zapleczu PKO Ekstraklasy. Liderem strzelców 1. ligi jest Karol Czubak z Arki Gdynia, który zdobył 14 goli. Tuż za nim jest Angel Rodado z Wisły Kraków (13). Co ciekawe, w czołówce jest jeszcze kilku innych piłkarzy w przeszłości związanych z Widzewem. Oprócz Czubaka, to Kacper Karasek (Bruk-Bet Termalica Nieciecza), Damian Warchoł (Górnik Łęczna), Łukasz Zjawiński (Polonia Warszawa) oraz Przemysław Banaszak (Górnik Łęczna). Czy któryś z nich zagra kiedyś w ataku reprezentacji? Czubak, dopóki będzie grał na drugim poziomie w Polsce, może o tym zapomnieć, a lata lecą. Napastnik Arki ma już 2,4 lata.
Może Karasek, chociaż on nie jest typową “dziewiątką”? Możliwe, ale na pewno pod warunkiem, że z Bruk-Betem Termalicą awansuje do PKO Ekstraklasy i również tam będzie grał na wysokim poziomie i będzie skuteczny.
Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja jest wręcz fatalna. Polskich napastników nie ma.
W ogóle polskie kluby coraz częściej stawiają na obcokrajowców, nie tylko w ataku. W tym sezonie w dziesięciu drużynach grało więcej piłkarzy z zagranicy niż rodzimych zawodników. W Rakowie Częstochowa stosunek wynosi 77 do 23 na korzyść graczy z obcymi paszportami (dane z Transfermarkt.pl). Druga pod tym względem jest Cracovia – 76 do 24. W Widzewie też gra więcej obcokrajowców: 58,5 do 41,5.
Najwięcej Polaków wystąpiło za to w Zagłębiu Lubin (90 do 10) oraz GKS-ie Katowice (84 do 16).
A teraz spójrzmy na strzelców jesiennych goli. Jest jeszcze gorzej! Tylko w pięciu klubach więcej bramek strzelili Polacy. To Zagłębie, GKS, Piast Gliwice, Śląsk Wrocław oraz Stal Mielec. Dla pozostałych najczęściej bramkarzy rywali pokonywali piłkarze z zagranicy. W aż ośmiu zespołach stosunek goli obcokrajowców do Polaków, wynosi 80 procent i więcej. To Raków (92 procent), Lechia Gdańsk (88,9), Cracovia (88,6), Lech Poznań (87,5), Radomiak (85,7), Jagiellonia Białystok (84,4) oraz Pogoń Szczecin i Korona Kielce (80). Zaraz za nimi jest Widzew: 60,9 procent wszystkich bramek, to gole zagranicznych piłkarzy.
CZYTAJ TEŻ: Z Widzewa na podbój Japonii. Wielka przemiana Jordiego Sancheza [WYWIAD]
Z 25 trafień czerwono-biało-czerwonych zdobytych a wiosnę zagraniczni gracze strzelii 14 (Imad Rondić – 9, Fran Alvarez – 4 i Sebastian Kerk – 1). Pozostałe były dziełem Jakuba Sypka, Jakuba Łukowskiego, Mateusza Żyry oraz Kamila Cybulskiego. Jak widać, środkowego napastnika w tym gronie brak.
W kadrze Widzewa z “dziewiątek” są jeszcze Said Hamulić, Hubert Sobol i włączony do kadry na koniec jesieni Daniel Gryzio, który jeszcze nie zadebiutował. Dwaj pierwsi goli nie zdobyli.
Szanse na to, że Polak będzie kolejnym królem strzelców PKO Ekstraklasy, są bliskie zeru. Ostatni raz zdarzyło się to w 2017 roku, kiedy po koronę sięgnęli wspólnie Marcin Robak oraz Marco Paixao. Robak nie grał wtedy jednak dla Widzewa, a Lecha. Na króla strzelców z tego klubu czekamy od 1996 roku, kiedy 29 trafień zaliczył Marek Koniarek. Do tej pory nikt go nie przebił i zapewne nie przebije i w tych rozgrywkach. Kiedyś to było…