Taylor Sander w kolejnym sezonie będzie zawodnikiem PGE Skry Bełchatów. To spłata długu wobec klubu.
Sander to jedna z największych zagranicznych gwiazd, jakie kiedykolwiek trafiły do PlusLigi. 29-letni obecnie przyjmujący zaliczany jest do najlepszych na swojej pozycji na świecie. Żadnego z polskich klubów nie byłoby na niego stać, gdyby nie kontuzja barku i operacja, w 2019 roku. Przyjechał do Bełchatowa nie w pełni zdrowy i upłynęło sporo czasu, zanim zaczął pokazywać ogromne możliwości, stając się liderem zespołu. Niestety, w końcówce skręcił nogę i nie pomógł drużynie w walce o brązowy medal.
Mimo że dopiero kilka dni temu zagrał w meczu reprezentacji USA w Lidze Narodów, trener powołał go do kadry na igrzyska olimpijskie w Tokio. Po powrocie wciąż będzie grał w PGE Skrze. – Ujął nas swoją postawą, bo gdy wyjeżdżał z Bełchatowa, powiedział, że ma dobrą propozycję z Włoch, ale nie spłacił jeszcze swojego długu w PGE Skrze i jeśli klub wyrazi zgodę, to on chętnie zostanie u nas. Dlatego cieszę się, że Taylor zostaje w Bełchatowie i będzie jednym z liderów naszej drużyny – podkreśla Konrad Piechocki, prezes PGE Skry.
Razem z pozyskanym z Perugii Aleksandarem Atanasijeviciem Amerykanin będzie tworzył jedną z najlepszych atakujących w PlusLidze.