Spór ŁKS-u z Antonio Dominguezem trwał od maja. Łódzki klub uważał, że to Hiszpan dążył do rozwiązania kontraktu ze względu na sprawy rodzinne. Dominguez chciał rozwiązać kontrakt z winy ŁKS-u, bo według niego szefowie klubu z al. Unii nie płacili mu na czas.
Czytaj także: Dominguez wzmacnia ligowych rywali ŁKS-u.
– Po pierwsze, nie ma żadnej decyzji organów europejskich, bo po prostu jej być nie może. Nie wiemy, na jaką decyzję międzynarodowych organów powołuje się Antonio. Żadna takowa do klubu nie dotarła. Przypomnę raz jeszcze, że zawodnik złożył oświadczenie o jednostronnym rozwiązaniu umowy, a my złożyliśmy do Piłkarskiego Sądu Polubownego pozew o unieważnienie tego oświadczenia zgodnie z 7-dniowym terminem. Wynika to z faktu, iż zgodnie z zapisami w kontrakcie piłkarza wszelkie sprawy sporne rozstrzyga PZPN. Po drugie, jeśli zawodnik, mimo naszych wezwań, dalej nie będzie się stawiał na treningach, będziemy korzystać z przysługujących nam możliwości prawnych – mówił Jarosław Olszowy, prezes ŁKS-u.
Dominguez przeniósł się do GKS-u Tychy i już za tydzień zagra mecz przeciwko ŁKS-owi. Okazuje się, że przed startem rozgrywek szefowie klubu z al. Unii zdołali porozumieć się z byłym ełkaesiakiem.
– W trakcie rozmów z hiszpańskim zawodnikiem cały czas pamiętaliśmy, że przez dwuletni pobyt wielokrotnie dawał radość naszym kibicom. Dlatego też tym bardziej cieszymy się, że w przededniu rozpoczęcia rozgrywek ligowych udało nam się polubownie wyjaśnić wszystkie rozbieżności, które powstały między Antonio a naszym klubem. W negocjacjach uczestniczył główny akcjonariusz klubu i bez jego zaangażowania nie byłoby możliwe osiągnięcie tego oczekiwanego kompromisu – wyjaśnił Olszowy.