Widzew rozmawia z Krzysztofem Brede o jego pracy w roli pierwszego trenera – dowiedział się „Łódzki sport”
Na początku maja pisaliśmy, że głównym faworytem do objęcia stanowiska nowego trenera Widzewa jest Krzysztof Brede. To się nie zmieniło. To młody szkoleniowiec, który w Jagiellonii Białystok pomagał Michałowi Probierzowi, a później samodzielnie prowadził Chojniczankę (3. miejsce w pierwszej lidze) i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Z tym zespołem awansował do PKO Ekstraklasy. W grudniu jednak stracił pracę, tzn. nie prowadził drużyny, ale w domu czekał do końca kontraktu. Podbeskidzie już z innym trenerem spadło z ligi. Umowa Brede z klubem z Bielska się kończy.
W Widzewie myśleli o zatrudnieniu 40-latka już zimą, ale ten miał odmówić. Teraz chce wrócić na ławkę. Nieoficjalnie wiadomo, że jego zatrudnienie po sezonie rozpatrywała m.in. Miedź Legnica. Ale – jak dowiedział się „Łódzki sport” – bliżej mu do Widzewa. Dzisiaj miało nawet dojść w Łodzi do spotkania Brede z działaczami.
Niektórym może wydać się dziwne, że zarząd klubu prowadzi rozmowy z nowym szkoleniowcem, skoro w ciągu kilku tygodni w klubie może zmienić się władza. Blisko przejęcia większości akcji jest Tomasz Stamirowski. Jeśli do tego dojdzie, to na pewno będzie chciał zatrudnić nowego dyrektora sportowego i trenera. Usłyszeliśmy jednak, że w Widzewie póki co dalej normalnie pracują i muszą myśleć o przyszłości, gdyby nie wyszła opcja ze Stamirowskim. Przy al. Piłsudskiego zdają sobie też sprawę, że za kilka tygodni może być za późno na zatrudnienie dobrego trenera, bo wszyscy zdążą już porozumieć się z innymi klubami.
Niewykluczone zresztą, że ten trener będzie pasował nowym władzom, a nawet, że Stamirowski o tych rozmowach wie.