ŁKS i Legia w Pucharze Polski: 20 trofeów, 27 finałów i ostatni zwycięzca w dziejach

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

ŁKS i Legia w Pucharze Polski: 20 trofeów, 27 finałów i ostatni zwycięzca w dziejach - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaFinał z udziałem rezerw, starcia klubowych gwiazd, gra o lampowe radioodbiorniki  i mecz, który miał być ostatnim finałem Pucharu Polski w historii. W dziejach pucharowych występów ŁKS-u i Legii nie brakuje zaskakujących wydarzeń. ŁKS Łódź Najważniejsze daty w historii łódzkiego klubu związane z rywalizacją w krajowym pucharze to lata 1957 i 1994. Pierwsza wiąże się rzecz jasna z jedynym jak dotąd wygranym przez ŁKS finałem Pucharu Polski. 20 lipca 1957 roku na stadion w Łodzi przyjechał Górnik Zabrze, który kilka miesięcy później miał sięgnąć po pierwszy w swojej historii tytuł mistrzowski. Prestiżu meczowi dodawał fakt, że łódzko-zabrzańskie starcie miało wyłonić… ostatniego zdobywcę Pucharu Polski w dziejach.

Finał z udziałem rezerw, starcia klubowych gwiazd, gra o lampowe radioodbiorniki  i mecz, który miał być ostatnim finałem Pucharu Polski w historii. W dziejach pucharowych występów ŁKS-u i Legii nie brakuje zaskakujących wydarzeń.

ŁKS Łódź

Najważniejsze daty w historii łódzkiego klubu związane z rywalizacją w krajowym pucharze to lata 1957 i 1994.

Pierwsza wiąże się rzecz jasna z jedynym jak dotąd wygranym przez ŁKS finałem Pucharu Polski. 20 lipca 1957 roku na stadion w Łodzi przyjechał Górnik Zabrze, który kilka miesięcy później miał sięgnąć po pierwszy w swojej historii tytuł mistrzowski. Prestiżu meczowi dodawał fakt, że łódzko-zabrzańskie starcie miało wyłonić… ostatniego zdobywcę Pucharu Polski w dziejach. W lutym Walne Zgromadzenie PZPN ze względu na liczne błędy organizacyjne postanowiło bowiem zlikwidować rozgrywki po zakończeniu ich siódmej edycji. Decyzja została cofnięta dopiero po czterech latach.

W Łodzi trwało wówczas budowanie drużyny, która sięgnęła po tytuł mistrza Polski. Zespołem dyrygował legendarny Władysław Król, a na murawie biegali gracze, którzy mieli stać się gwiazdami mistrzowskiego sezonu z Leszkiem Jezierskim, Henrykiem Szymborskim, Robertem Grzywoczem czy Władysławem Soporkiem na czele. Łodzianie wygrali 2:1 po bramkach Stanisława Barana i Kazimierza Kowalca, a nagrodzeni zostali nie tylko pamiątkowym trofeum, ale także (co było wówczas nie lada gratką) lampowymi radioodbiornikami „Beethoven”.

Władysław Król, fot. lkslodz.pl

Władysław Król, fot. lkslodz.pl

Zdecydowanie mniej radosny był dla ełkaesiaków mecz z 18 czerwca 1994 roku. Miało wówczas miejsce najsłynniejsze jak dotąd pucharowe starcie ŁKS-u i Legii – finał 40. edycji Pucharu rozgrywany na stadionie przy ul. Łazienkowskiej. ŁKS pomimo problemów finansowych skończył wówczas sezon ligowy na 4. miejscu, a Legia sięgnęła po tytuł mistrzowski, by już półtora roku później wystąpić w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Zarówno w składzie warszawskiej, jak i łódzkiej ekipy wybiegli na ten mecz gracze, którzy zapisali się złotymi zgłoskami w historii swoich klubów – Marek Jóźwiak, Wojciech Kowalczyk czy Jerzy Podbrożny, a po przeciwnej stronie Marek Chojnacki, Witold Bendkowski i Tomasz Cebula. Rywalizacja zakończyła się zwycięstwem Legii 2:0. Wojskowi zapewnili sobie podwójną koronę dzięki bramkom Kowalczyka i Podbrożnego, a ełkaesiakom na otarcie łez pozostała jedynie możliwość gry w eliminacjach europejskich pucharów.

Przed finałem Pucharu Polski w 1994 roku, fot. lkslodz.pl

Przed finałem Pucharu Polski w 1994 roku, fot. lkslodz.pl

Warto wspomnieć, że wtorkowe spotkanie to już 38. mecz 1/8 finału Pucharu Polski w historii ŁKS-u. 20-krotnie łodzianom udawało się awansować do ćwierćfinału, a 17-krotnie właśnie na 1/8 finału kończyli rywalizację w krajowym pucharze. Wśród klubów, które eliminowały ŁKS na tym etapie rozgrywek, znalazły się m.in. Pogoń Szczecin, Zagłębie Wałbrzych, GKS Katowice czy Stoczniowiec Gdańsk.

Co ciekawe, w 1/8 finału ŁKS aż trzykrotnie mierzył się z Legią (w sezonach 1965/66, 1988/89 i 2007/08). Bilans tych spotkań jest dla łódzkiego klubu bardzo niekorzystny. Łódzko-warszawskie konfrontacje za każdym razem kończyły się zwycięstwem Legii, a ŁKS-owi w żadnym z tych spotkań nie udało się zdobyć choćby jednej bramki. Bilans trzech meczów to 6-0 dla rywali.

Legia Warszawa

Ani ŁKS, ani żaden inny polski klub nie może równać się z Legią, jeśli chodzi o sukcesy w Pucharze Polski. Klub ze stolicy zdobywał go aż 19-krotnie, dzięki czemu wyprzedza drugiego w tej klasyfikacji Górnika Zabrze o 13 trofeów. Zaledwie sześciokrotnie zdarzyło się warszawiakom przegrać mecz finałowy.

Z pierwszym historii finałem Pucharu Polski, w którym wystąpiła stołeczna drużyna, wiąże się zaskakująca historia. 21 grudnia 1952 roku na rozgrywany na Stadionie Wojska Polskiego mecz z Kolejarzem Warszawa wybiegły bowiem… rezerwy Legii. Wszystko za sprawą tego, że pierwsza drużyna pożegnała się z rozgrywkami już na etapie piątej rundy, w której musiała uznać wyższość Budowlanych Gdańsk.

Druga drużyna Legii szła tymczasem przez rozgrywki jak burza, eliminując m.in. ŁKS, który rozgromiła aż 7:1. Znakomita forma i pomoc ze strony graczy pierwszej drużyny nie wystarczyły jednak do zwycięstwa w finałowych derbach Warszawy. Trofeum za zwycięstwo w rozgrywkach padło łupem Kolejarza, któremu zwycięstwo dała bramka Zdzisława Wesołowskiego.

Pucharowe sukcesy Legii wiążą się z wyczynami słynnej jedenastki z lat 50. i 60. (6 finałów, 4 trofea, w składzie m.in. Lucjan Brychczy, Ernest Pohl i Janusz Żmijewski), znaną z europejskich sukcesów drużyną z lat 90. (4 finały, 3 trofea – obok Kowalczyka i Podbrożnego także Maciej Szczęsny, Cezary Kucharski czy Jacek Zieliński), ale i sukcesami z drugiej dekady XXI wieku. W ostatnim dziesięcioleciu Legia zagrała w aż sześciu finałach Pucharu Polski (we wcześniejszej historii klubu próżno szukać podobnego osiągnięcia), za każdym razem wychodząc z finałowej rywalizacji zwycięsko.

Lucjan Brychczy i Edmund Zientara na treningu przed meczem z Feyenoordem w 1970 roku, fot. Joost Evers / Anefo / CC0

Lucjan Brychczy i Edmund Zientara na treningu przed meczem z Feyenoordem w 1970 roku, fot. Joost Evers / Anefo / CC0

W ostatnim jak dotąd w historii klubu finale Pucharu Polski Legia mierzyła się z Arką Gdynia. Warszawiacy grali wówczas pod wodzą Deana Klafuricia, który niecałe trzy tygodnie wcześniej zastąpił na ławce trenerskiej Romeo Jozaka – swojego rodaka, w którego sztabie był wcześniej asystentem. Legia zwyciężyła 2:0 na oczach niemal 50 tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach Stadionu Narodowego po bramkach Jarosława Niezgody i Cafú. Honorowe trafienie Dawida Sołdeckiego z dziewiątej minuty doliczonego czasu gry było tylko pocieszeniem. Legioniści spokojnie dowieźli zwycięstwo do końca i mogli cieszyć się z 19. w historii Pucharu Polski. Z ławki rezerwowych śledził to spotkanie dzisiejszy kapitan ŁKS-u, Arkadiusz Malarz, którego między słupkami warszawskiej drużyny zastąpił Radosław Cierzniak.

W ostatnich dwóch edycjach rozgrywek wojskowi kończyli rywalizację w Pucharze Polski we wcześniejszych rundach, co w klubie o tak mocarstwowych ambicjach, jak Legia może być postrzegane jako rozczarowanie. W sezonie 2018/2019 przegrali w ćwierćfinale z Rakowem Częstochowa, a w poprzedniej edycji w jednym z ostatnich meczów w Polsce rozegranych przed zamknięciem stadionów z rozgrywek wyrzuciła ich Cracovia.

W tym roku warszawiacy z pewnością będą chcieli zrehabilitować się w oczach kibiców po niepowodzeniach z dwóch poprzednich sezonów. Cel stawiany przed graczami z Łazienkowskiej jest jasny i niezmienny – mają sięgnąć po trofeum. Na drodze do jego osiągnięcia czekają ich jednak cztery poważne przeszkody. Z pierwszą z nich zmierzą się we wtorkowy wieczór przy al. Unii 2 (o godzinie 20:30).

Korzystałem z książki 110 meczów na 110-lecie Łódzkiego Klubu Sportowego Remigiusza Piotrowskiego oraz zestawień statystycznych przygotowanych przez stronę lkslodz.pl

Fot. lkslodz.pl

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo