ŁKS. Kolejny weekend do zapomnienia. Ile jeszcze?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

ŁKS. Kolejny weekend do zapomnienia. Ile jeszcze? - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaJeżeli sukces rodzi się w bólach, to fani i właściciele ŁKS-u chyba już nacierpieli się wystarczająco. Kolejny weekend do zapomnienia... Mija kolejny weekend, po którym fani ŁKS-u budzą się przygnębieni. I nic dziwnego, bo ich ulubieńcy przegrali na zapleczu ekstraklasy, przegrali w drugiej lidze, a trzecia drużyna, której wyniki zawsze stanowiły pocieszenie, gdy pozostali zawodzili, dostała pięć goli od Ceramiki Opoczno. Bilans ełkaesiaków po weekendzie to 0 - 0 - 7.

Jeżeli sukces rodzi się w bólach, to fani i właściciele ŁKS-u chyba już nacierpieli się wystarczająco. Kolejny weekend do zapomnienia...

Mija kolejny weekend, po którym fani ŁKS-u budzą się przygnębieni. I nic dziwnego, bo ich ulubieńcy przegrali na zapleczu ekstraklasy, przegrali w drugiej lidze, a trzecia drużyna, której wyniki zawsze stanowiły pocieszenie, gdy pozostali zawodzili, dostała pięć goli od Ceramiki Opoczno. Bilans ełkaesiaków po weekendzie to 0 - 0 - 7. Zero zwycięstw, zero strzelonych goli i siedem straconych bramek.

Trzy tygodnie nowego ŁKS-u. Wszystkie do zapomnienia

To trzeci z rzędu weekend do zapomnienia. W poprzednim rezerwy przegrały 0:4 z Wieczystą. Chociaż krakowianie mają w zespole dawne gwiazdy polskiej piłki, nie są drugoligowym Realem Madryt. Świetnie poradziła sobie z nimi Resovia, w której grają równie młodzi piłkarze co w ŁKS-ie II. Seniorzy po głupim faulu Adriena Louveu zremisowali z Górnikiem Łęczna.

Tydzień wcześniej, gdy pierwsza drużyna szykowała się do rozgrywek pierwszej ligi, rezerwy zremisowały z Wisłą Puławy, która dwa dni przed meczem w Łodzi nie miała piłkarzy i trenera. ŁKS z zapleczem przywitał się porażką w Gdyni, do której wcale nie musiało dojść, gdyby nie indywidualne błędy i decyzja trenera, że po wyrównującym golu, zespół cofnął się do obrony.

Problemy są duże i fani słusznie zaczynają mieć obawy, czy rezerwy zdołają utrzymać się w drugiej lidze, a seniorzy włączyć do walki o awans. A przecież, szczególnie w drugim zespole nie zmieniło się wiele. Nadal gra w nim błyskotliwy Mikołaj Lipień, szybki Ricardo Goncalves. Teoretycznie, druga drużyna została wzmocniona, bo przecież dołączył do niej doświadczony Maksymilian Rozwandowicz. Tak samo pierwszy zespół, do którego pozyskano Mateusza Kupczaka i zatrzymano najważniejszych - Michała Mokrzyckiego, Leventa Gulena i Huseina Balicia (a to zawodnicy, których do klubu ściągnął Janusz Dziedzic, poprzedni dyrektor sportowy).

Regres jest widoczny we wszystkich drużynach. Rezerwy ledwo pokonały Radunię Stężyca, w której grają piłkarze z castingu. Rozwój Antoniego Młynarczyka, który przebojem wszedł do ekstraklasy - stanął w miejscu i zamiast rozwijać się gra coraz słabiej. Jędrzej Zając jest cieniem samego siebie. Po piłkarzach widać frustrację. Mokrzycki, gdy w Legnicy pojawiał się przed polem karnym nie wiedział co robić, więc strzelał z dystansu bez opamiętania. Kamil Dankowski nadal potrafi świetnie dośrodkowywać, ale nie ma szans, że jego kąśliwe wrzutki dotrą do Andreu Arasy, bo Hiszpan jest niższy od Kaya Tejana o siedem centymetrów.

Pirulo, nawet jeżeli pion sportowy nadal będzie zaklinał rzeczywistość i napisze mu na koszulce, że jest Danim Ramirezem - nie stanie się nim. Ma inne zalety, między innymi grę jeden na jeden, których w środku pola nie może wykorzystać. Zamiast przyspieszać grę w ataku pozycyjnym - zwalnia ją. I to nie jego wina, bo oczekuje się od niego czegoś, czego nigdy nie robił.

Jeżeli sukces rodzi się w bólach to już wystarczy

Przypomnijmy. Na prezentacji zespołu Robert Graf, wiceprezes do spraw sportu zapowiedział, że będą kolejne wzmocnienia. Minęły trzy tygodnie, a do zespołu dołączył Stefan Feiertag, napastnik, który przy dobrych wiatrach, do gry będzie gotowy w połowie września.

Jeżeli sukces rodzi się w bólach, to fani i właściciele ŁKS-u chyba już nacierpieli się wystarczająco. Czas na korekty jeszcze jest, bo okno transferowe zamyka się 6 września. Ale punktować trzeba wcześniej. Na razie ŁKS traci do lidera 11 punktów. Do miejsc dających grę w barażach sześć. Przed łodzianami mecz z Kotwicą Kołobrzeg. Kibice jak zwykle będą. Oby piłkarze wreszcie dali im udany długi weekend.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo